Klara Klinger: Sadzenie drzew to akcja antyrządowa?

Wojciech Lubawski: Owszem - sam poseł w prośbie o zgodę na posadzenie drzew powiedział, że to ma być forma protestu przeciw ustawie wprowadzanej przez ministra środowiska Jana Szyszko. To mi się nie spodobało. Jak chce sadzić drzewa z miłości do przyrody, to ja nie mam nic przeciwko temu. Ale jak to ma być protest, to mi się to nie podoba.

Ustawa była krytykowana za jej skutki…

Nie byłem nigdy w konflikcie z żadnym rządem. Takie protesty nic nie dają, tylko utrudniają załatwianie interesów. A ja mam jeszcze z tym rządem wiele spraw do załatwienia.

Sadzenie drzew to słuszna idea. Nie musi być antyrządowa. Poseł mówi, że to również powitanie wiosny

To polityczny gest, sam się do tego przyznał w piśmie. Chciał zasadzić cztery symboliczne drzewka. A nie wiadomo, czy nie musielibyśmy potem ich wyciąć, bo coś byśmy tam zaczęli budować. To miał być atak na konkretnego ministra. Niech sobie protestuje, ale niech nie angażuje w to struktur miasta. Jak chce, to może zasadzić drzewa na swojej działce, a nie szukać prowokacji.

Ustawę krytykował też prezes Jarosław Kaczyński. Wam nie przeszkadza, że wycięto zbyt dużo drzew?

Nie zauważyłem wycinki - Kielce to zielone miasto. Były protesty przeciw wycinaniu, ale odbyły się przy okazji budowy dróg, a nie z powodu ustawy. Poza tym, my się szczycimy tym, że za każde wycięte drzewo sadzimy 10 nowych.

Problem jest teraz taki, że nie wiadomo, że drzewo zostało wycięte. Nie trzeba bowiem tego już zgłaszać.

Czy ja się zgadzam czy nie z tymi przepisami, to już osobna kwestia, ale nie jestem od tego by krytykować decyzje rządu. Pewnie, że zawsze nas dotykają, - niezależnie od tego, jaki rząd je podejmie. Ale są inne formy wypowiadania swojego zdania w tej sprawie niż robienie spektaklu.