Stanowisko trafi do prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, regionalnych parlamentarzystów, marszałków województw i podlaskich samorządów. W 26-osobowym podlaskim sejmiku większość ma koalicja PSL-PO, PiS jest w opozycji, jest też jeden radny wybrany z listy lewicy. Za przyjęciem stanowiska głosowało 15 radnych, 11 było przeciwnych.

Projekty przyjęcia do porządku obrad stanowisk ws. Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i obrony samorządności przedłożył przewodniczący sejmiku Jarosław Dworzański (PO).

"Protestujemy przeciwko recydywie centralizmu w Polsce (...) Sejmik Województwa Podlaskiego jako przedstawiciel samorządu mieszkańców regionu, wyraża stanowczą dezaprobatę wobec przyjmowanych przez władze państwowe rozwiązań prawnych i organizacyjnych oraz podejmowanych inicjatyw ograniczających wpływ społeczności na zarządzanie sprawami o znaczeniu lokalnym lub regionalnym" - napisano w stanowisku, którego projekt odczytał na sesji sejmiku członek zarządu województwa Bogdan Dyjuk (PSL).

Marszałek województwa podlaskiego Jerzy Leszczyński (PSL) mówił w dyskusji nad stanowiskiem, że widać, iż różne kompetencje są przesuwane wyraźnie w kierunku centrali, Warszawy. I tego się obawiamy, czy samorząd dalej będzie mógł wykonywać te zadania co do tej pory - mówił marszałek.

Dodał, że są obawy, iż dalsze tego typu działania mogą spowodować, że główne decyzje będą zapadały w Warszawie. (...) a my tutaj będziemy właściwie maszynką może do głosowania, albo tak jak na Węgrzech samorządy też właściwie do powiedzenia nic nie mają. I dlatego myślę, że warto nad tym się zastanowić, żeby takich działań dalej nie było - powiedział Leszczyński.

Wicemarszałek Maciej Żywno (PO) dodał, że stanowisko jest głosem sprzeciwu wobec tego, że - jak mówił - nikt nie konsultuje z sejmikiem wprowadzanych zmian. Projekty poselskie powodują, że zostajemy zaskakiwani kolejnymi informacjami o odbieraniu kompetencji, w tym samorządowi województwa, bez kompletnej dyskusji na ten temat - mówił Żywno.

Dodał, że to np. z ministerstw marszałkowie dowiadują się o kolejnych planach na przejmowanie od samorządu kolejnych instytucji, np. wojewódzkich zarządów melioracji wodnych czy wojewódzkich urzędów pracy. Przypominano, że już np. ośrodki doradztwa rolniczego przeszły pod zarząd Ministerstwa Rolnictwa. Odrębne stanowisko sejmik przyjął w poniedziałek ws. zmian w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska.

W stanowisku napisano również, że polski samorząd to jedno z najważniejszych osiągnięć przemian ustrojowych w kraju po 1989 r., a teraz samodzielność jednostek samorządu jako wspólnot obywateli "jest zagrożona".

"Szkoda, że autorzy, czy autor nie napisał jeszcze, że demokracja jest zagrożona. Wam się chyba ostatni wynik wyborów nie podoba. To jednoznacznie widać i z poprzedniego (ws. WFOŚ-PAP) i z tego stanowiska. Piszecie (...)o jakichś koncepcjach, propozycjach, których jeszcze w ogóle nie ma - odniósł się radny PiS Marek Komorowski.

Według Komorowskiego, stanowisko powstało na - jak powiedział - typowe partyjne zamówienie, a sejmik - jego zdaniem - nie jest do załatwiania spraw partyjnych, bo te powinno się realizować w "gremiach partyjnych". W stanowisku radni sprzeciwili się również propozycjom PiS na wprowadzenie ograniczeń kadencji dla osób pełniących funkcję wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Oceniono, że to "ograniczania Polakom praw wyborczych", co jest sprzeczne z Konstytucją RP.

Myślę, że to nie powinien być jakiś zarzut, że się przewiduje kadencyjność. Myślę, że w wielu wypadkach to jest potrzebne - komentował radny PiS Bogusław Dębski. Jeżeli już kadencyjność ma być, to wprowadźmy ją od zera - mówił wiceprzewodniczący sejmiku Jacek Piorunek (PO).