Prac nad zmianami regulaminu Sejmu w tym gronie nie podejmujemy - powiedział Ryszard Terlecki dziennikarzom. Jak dodał, PiS się nie wycofuje z propozycji. Natomiast opozycja stanowczo odmawia dalszej pracy - podkreślił. Na razie będzie nad tym zastanawiać się Prezydium Sejmu - dodał. Zaznaczył, że zmiany w regulaminie zakładały nieco bardziej dotkliwe kary finansowe dla posłów zakłócających porządek obrad.

Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna) zauważyła, że propozycja dotyczyła także możliwości karania przez marszałka za uchybienie godności Sejmu poprzez podjęcie dowolnej decyzji. To jest pani interpretacja - odparł Terlecki. Uchybienie godności Sejmu nie jest rzeczą, którą można od A do Z zmierzyć - podkreśliła posłanka. Szczególnie dla Nowoczesnej jest to trudne - ripostował Terlecki.

Według Gasiuk-Pihowicz zmiany zakładałyby bardzo dużą dowolność do wprowadzania wysokich kar. Kary finansowe także miałyby być podniesione. Parlament to nie jest miejsce dla politycznych klakierów, a tak PiS chciałby widzieć prace parlamentu - powiedziała. Także dla idiotów. Warto, żeby dyskusje dotyczyły merytorycznych kwestii - odpowiedział Terlecki.

Posłanka Nowoczesnej podkreśliła: To jest miejsce sporu. Tu powinna się toczyć najostrzejsza debata. Jeżeli nie toczy się w parlamencie, to niestety wylewa się na ulicę.

Gasiuk-Pihowicz uznała za próbę szantażu, fakt że zmiany w regulaminie Sejmu - jak oceniła - mogą podlegać dyskusji w sytuacji, w której pan marszałek odstąpi od karania posłów opozycji. Terlecki odparł, że to były ustalenia, w których brała udział marszałek z Nowoczesnej.

Wiceszef klubu PO Andrzej Halicki podkreślił, że po to rozmawialiśmy, żeby sporu i złych emocji nie było. Myślę, że konkluzja jest dobra. Budowanie autorytetu Izby nie może iść drogą dyscyplinowania siebie nawzajem, karania finansowego i jednostronnym patrzeniem w tym kierunku - zaznaczył.

Zdaniem Grzegorza Długiego (Kukiz'15) prawda jest taka, że obecne instrumenty, które ma marszałek są wystarczające i trzeba je tylko zgodnie z regulaminem stosować. Nie ma potrzeby grzebania i tworzenia nowych przepisów, które komplikują ta sprawę - podkreślił. Terlecki powiedział, że ostateczną decyzję w sprawie ewentualnych zmian w Regulaminie Sejmu podejmie marszałek Sejmu i Prezydium Sejmu. Pozostanę przy swoim sceptycyzmie, co do możliwości dogadania się z opozycją w sprawie opanowania awantur w Sejmie - dodał.

Opozycja nie uważa, żeby zakłócanie obrad Sejmu było czymś karygodnym - podkreślił Terlecki. Przedstawiciele opozycji nie zgodzili się z takim stanowiskiem PiS. To tylko pana interpretacja - podkreślił poseł PO Zbigniew Konwiński. Terlecki zauważył, że obecnie posłowie, którzy zakłócają obrady Sejmu mogą być ukarani jedynie symbolicznymi karami finansowymi. Nie wydaje mi się, żeby poseł się tym specjalnie przejmował - ocenił. Jak dodał, skutki tego są takie, że incydentów w Sejmie przybywa. Posłowie, którzy zakłócali obrady doszli do wniosku, że mogą to robić dalej i niestety to robią, licząc na bezkarność - podkreślił wicemarszałek.

Żadne kary poza finansowymi nie działają na posłów. Komisja etyki, która udziela upomnień, czy nagan, niespecjalnie wzbudza jakiś respekt u posłów, natomiast kary finansowe, nawet niewielkie są odczuwalne, to może powstrzymać, co bardziej krewkich posłów od wykrzykiwania na sali sejmowej, lub przerywania obrad - przekonywał Terlecki.

Wicemarszałek Sejmu powiedział, że odnosi się sceptycznie do rezygnacji z karania posłów za okupację Sejmu 16 grudnia. Niezastosowanie żadnych sankcji doprowadzi do sytuacji, że awantura może się powtórzyć - podkreślił. Zauważył też, że podczas okupacji Sejmu, Kancelaria Sejmu ponosiła bardzo poważne koszty. To są realne koszty. Nie byłoby od rzeczy obciążyć tymi kosztami tych, którzy je spowodowali. To jest mój autorski pomysł, który zdaje się nie znajdzie sposobu realizacji - zaznaczył wicemarszałek.

W środę w Sejmie odbyło się spotkanie szefów klubów parlamentarnych ws. zmian w Regulaminie Sejmu. Trwało kilkadziesiąt minut. Terlecki poinformował, że spotkanie zostało zwołane z inicjatywy marszałka i prezydium Sejmu.