Według tvn24.pl przewodniczący Rady Europejskiej ma się stawić na przesłuchanie.

PAP udało się nieoficjalnie potwierdzić, że taka data została wyznaczona. Pytany o to rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Michał Dziekański nie chciał jednak sprawy komentować.

Śledztwo prowadzi wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jego przedmiotem, w toku którego Tusk ma być przesłuchany jako świadek, jest "przekroczenie uprawnień przez członków kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez wymaganej zgody Prezesa Rady Ministrów", co stanowi przestępstwo przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Grozi za to do 3 lat więzienia.

Warszawska prokuratura okręgowa wzywała już b. premiera na 15 marca br; tego dnia był on jednak w Parlamencie Europejskim w Strasburgu i z powodów służbowych, po ponownym wyborze na stanowisko przewodniczącego RE, nie mógł wówczas do Polski przyjechać.

W grudniu 2016 r. ujawniono, że w tym śledztwie postawiono zarzuty b. szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi. Zarzuty dotyczą zdarzeń z lat 2010–2013.

"Zawarta w kwietniu 2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej, umowa o współpracy między SKW i FSB dotyczyła współdziałania stron przeciwko zagrożeniom odnoszącym się do którejkolwiek ze stron. A takim zagrożeniem dla FSB były m.in. działania podejmowane przez Amerykanów oraz NATO. Na celowniku SKW znalazł się prok. Marek Pasionek, który był jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy smoleńskiej" - pisała w grudniu "Gazeta Polska Codziennie".

Art. 9 ustęp 2 ustawy o służbach kontrwywiadu i wywiadu wojskowego stanowi, że podjęcie przez szefów obu służb współpracy z "właściwymi organami i służbami innych państw" może nastąpić po uzyskaniu zgody prezesa Rady Ministrów, który przed wyrażeniem zgody zasięga opinii ministra obrony narodowej.

Z kolei TVN i "Gazeta Wyborcza" podawały, że chodzi o umowę zawartą przez SKW w 2010 r. z rosyjskimi służbami specjalnymi, związaną z koniecznością wycofania z Afganistanu polskiego kontyngentu wojskowego, dla którego droga powrotna prowadziła przez teren Rosji. "Umowa pozwalała na sprawne, bezpieczne wycofywanie naszych żołnierzy oraz sprzętu z Afganistanu" - podała TVN, powołując się na rozmówców ze służb.