Ta decyzja świadczy o tym, że PiS także na gruncie wojskowym realizuje politykę odklejania Polski od Europy. Trzeba podkreślić, że Eurokorpus, który w 1992 roku stworzyły Francja i Niemcy, jest bardzo istotną formą współpracy wojskowej Unii Europejskiej, a ostatnio także NATO, bo ostał włączony do sił szybkiego reagowania Sojuszu. Nasza pełnoprawna w nim obecność wzmacniała pozycję Polski w obu organizacjach. Rezygnacja ze statusu pełnoprawnego członka to strzał nie w jedno, ale w oba kolana naszego bezpieczeństwa - ocenił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" decyzję o rezygnacji Polski z funkcji państwa ramowego Eurokorpusu były szef resortu obrony, Bogdan Klich.

Nasza obecność będzie symboliczna, a nie realna. Nie będziemy uczestniczyć w procesach decyzyjnych. Pozostaniemy bez wpływu na planowanie i dowodzenie - dodał senator PO. Jego zdaniem, zniknie w ten sposób możliwość szkolenia 120 oficerów i podoficerów przebywających w dowództwie w Strasburgu. Polska traci jedną z kotwic mocujących ją w strukturach świata zachodniego - stwierdził.

Dlaczego więc MON podjął taką decyzję? Zdaniem Klicha, głównym powodem jest nastawienie polityczne do Europy. PiS chciałby żeglować między Unią Europejską a Rosją Putina na naszej małej szalupie między potężnymi okrętami. To założenia utopijne - tłumaczy. Nie po to schodziliśmy przed laty z sowieckiego okrętu i weszliśmy na europejski, by teraz samotnie rozbić się o skały - dodał. Sugeruje też, że ta decyzja wpisuje się w ciąg decyzji ministra obrony, które osłabiają nasze zdolności bojowe i pozycję na Zachodzie. Bo taki jest skutek dekapitacji polskiej armii i wstrzymania modernizacji armii, w tym pięciu kluczowych programów.
Na koniec Klicha zapytano co sądzi o słowach prezydenta Andrzeja Dudy, który stwierdził, że to co dzieje się w armii, nie daje mu powodów do zaniepokojenia. Muszę przyznać, że w tej sytuacji spokój prezydenta niepokoi mnie najbardziej - podsumował.