Poseł PO Robert Kropiwnicki przekonywał w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że rządowy projekt reformy KRS, zawiera niekonstytucyjne przepisy. Projekt jest skandaliczny i nie do przyjęcia - podkreślił. Projekt - jak poinformował - ma być rozpatrywany na najbliższym posiedzeniu Sejm, zaplanowanym na 5-7 kwietnia.

W ocenie Kropiwnickiego, projekt zawiera niekonstytucyjne przepisy, dotyczące m.in. skrócenia kadencji obecnych członków KRS, podziału KRS na dwie izby - sędziowską i polityczną, a także przyznanie politykom prawo weta do decyzji o nominacjach sędziowskich.

Krzysztof Brejza (PO) zauważył, że krytyczną ocenę rządowego projektu przedstawiło Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE/ODIHR). Ocenił też, że rządowy projekt, to skok na niezależność sądów. Opinia OBWE jest druzgocąca dla PiS-owskiego skoku na sądy, pomysł PiS zagraża niezależności sądownictwa - podkreślił poseł. Zdaniem Brejzy, jedynym krajem, w którym są podobne przepisy, do tych które planuje w rząd, jest Korea Północna. Tam posłowie z partii komunistycznej delegują sobie sędziów - zauważył.

7 marca rząd przyjął projekt zmian, przewidujący m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej 15 członków-sędziów; ich następców wybrałby Sejm. Wygaszeniu ulec miałaby także kadencja rzecznika dyscyplinarnego sądów.

KRS to konstytucyjny organ stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zgodnie z projektem, Pierwsze Zgromadzenie KRS utworzą: I prezes SN, prezes NSA, minister sprawiedliwości, osoba powołana przez prezydenta, czterech posłów i dwóch senatorów. Drugie Zgromadzenie ma tworzyć 15 sędziów wszystkich szczebli - wybieranych przez Sejm. Kandydatów ma zgłaszać marszałkowi Sejmu Prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów.

Według projektu, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, wówczas ta izba, która wydała opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Radę w pełnym składzie. Wtedy za kandydatem musiałoby się opowiedzieć 17 członków Rady: I prezes SN, prezes NSA i członkowie Rady wybrani spośród sędziów Projekt krytykują środowiska sędziowskie, RPO i niektóre organizacje pozarządowe.