W nocy z czwartku na piątek siły USA przeprowadziły atak z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk na rządową bazę lotniczą Szajrat w środkowej części Syrii. Była to odpowiedź na wtorkowy atak chemiczny na opanowane przez rebeliantów syryjskie miasto Chan Szajchun, o który USA oskarżyły reżim prezydenta Syrii Baszara-el Asada.

Prezydent jest w kontakcie z kierownictwem tajnych służb, by Polska wiedziała, czy sprawy mogą się wymknąć spod kontroli - powiedział prof. Andrzej Zybertowicz w piątek w Telewizji WP. Dodał, że jedno z zagrożeń, jakie wiąże się z takim atakiem, to mobilizacja środowisk terrorystycznych, które mając kłopoty z uderzeniem w cele dobrze chronione, czasami wybierają cele mniej chronione, dlatego to nie jest sytuacja obojętna dla Polski.

Jego zdaniem Biały Dom chciałby, by to była jednorazowa akcja, po której i Asad, i Rosjanie zrozumieją ten sygnał, że jeśli nie chcemy dalszej eskalacji przemocy, to powinniśmy szukać jednak rozwiązań pokojowych. Zaznaczył, że może się jednak okazać, że ta nadzieja się nie spełni.