Według informacji, do których dotarł „Fakt”, Bartłomiej Misiewicz został pełnomocnikiem zarządu do spraw komunikacji. Zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej decyzję w tej sprawie podjął 10 kwietnia, w siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Tego dnia właśnie były rzecznik MON znalazł zatrudnienie w PGZ, na specjalnie dla niego stworzonym stanowisku.

Ile na nowej posadzie w spółce skarbu państwa będzie dostawał Bartłomiej Misiewicz? Jak ustalili dziennikarze tabloidu, pensja 27-letniego byłego rzecznika Antoniego Macierewicza wyniesie 50 tys. złotych.

Redakcji „Faktu” nie udało się uzyskać od nowego pełnomocnika zarządu potwierdzenia dotyczącego wysokości jego pensji. Bartłomiej Misiewicz sam odniósł się do tych informacji na Twitterze.

Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu” – skomentował. Nie odpowiedział jednak na pytania internautów, ile zarabia na nowej posadzie.

Oficjalne stanowisko w tej sprawie zajęła za to Polska Grupa Zbrojeniowa. W nadesłanym do redakcji dziennik.pl wyjaśnieniu zastępca dyrektora biura komunikacji i promocji Łukasz Prus podkreśla, iż nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w PGZ S.A. wynosi 50 tys. zł.

„Należy jednocześnie podkreślić, że wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu PGZ S.A. nie sięga tej kwoty” – czytamy w komunikacie.

To nie pierwszy raz, kiedy Bartłomiej Misiewicz przychodzi do pracy w PGZ. W ubiegłym roku zrezygnował z posady w zarządzie Polskiej Grupy Zbrojeniowej, kiedy wyszło na jaw, że nie posiada odpowiedniego wykształcenia, by zajmować to stanowisko. Wówczas państwowa spółka zajmująca się produkcją sprzętu dla wojska specjalnie zmieniła statut, by w radzie nadzorczej mogły zasiadać osoby bez wymaganych przepisami kwalifikacji.

Rzeczniczka PiS o ewentualnym zwolnieniu rzecznika MON: Prezes Kaczyński nie ma wpływu na politykę kadrową