- Powołana została już również komisja, której celem jest zbadanie zarzutów stawianych wobec Bartłomieja Misiewicza oraz okoliczności jego zatrudnienia - powiedziała Beata Mazurek. Poinformowała, że w skład tej komisji weszło trzech przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości: Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski.

Jak udało nam się ustalić, na czwartkowym posiedzeniu komisji ma się pojawić Bartłomiej Misiewicz, który będzie odpowiadał na pytania związane z publikacjami medialnymi na temat jego zatrudnienia, w tym zarobków. Jak przyznał jeden z członków komisji, od tego, co powie były rzecznik MON, zależą ewentualne decyzje dotyczące spotkań komisji z innymi osobami.

Decyzje zostały podjęte z chwilą podpisania, także są obowiązujące i mam nadzieję, że wkrótce ta komisja przystąpi do weryfikowania tych informacji, które od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej w ustach wielu dziennikarzy i w opinii medialnej - dodała Mazurek.

Jak poinformowała Beata Mazurek, komisja ma się zająć kwestią "zatrudniania" Bartłomieja Misiewicza. - To jest decyzja, która ma chronić dobry wizerunek Prawa i Sprawiedliwości - podkreśliła rzeczniczka PiS.

Pytana o to, za co konkretnie Misiewicz został zawieszony w prawach członka partii, powiedziała, że za całokształt doniesień medialnych, które bulwersowały opinię publiczną.

Chodzi m.in. o środowe doniesienia "Faktu" dotyczące wysokich zarobków Misiewicza jako pełnomocnika zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji. Na tym stanowisku Misiewicz miał zarabiać miesięcznie 50 tys. zł.

Misiewicz był rzecznikiem i szefem gabinetu politycznego ministra obrony.