Ta komisja to jest taki trochę pluton egzekucyjny, ale w grupie plutonów egzekucyjnych to taki dream team - mówił w "Kropce nad i" na antenie TVN24 Aleksander Kwaśniewski. Muszę przyznać, że trzy takie postacie to są postacie rzeczywiście nietuzinkowe, szczególnie w tej dziedzinie, którą mają się zająć. I to też jest dla Antoniego Macierewicza sygnał, że lekko nie będzie - dodał były prezydent.

Jego bowiem zdaniem, ostrze komisji wymierzone jest właśnie w szefa MON. Można odnieść wrażenie, że staje przed swoimi głównymi, nawet jeśli do tej pory ukrywanymi, wewnątrzpartyjnymi oponentami - ocenił.

Kwaśniewski uważa te że sprawa błyskawicznej kariery Bartłomieja Misiewicza to dowód na konflikt między prezesem PiS i częścią polityków tej partii z szefem MON, który zdobył pozycję niewątpliwie najpoważniejszą, i to nie tylko wewnątrz partii, ale i w państwie i poczuł się tak pewnie, że zatrudnił Misiewicza w Polskiej Grupie Zbrojnej. Antoni Macierewicz podjął duże ryzyko, ponieważ sygnałów, że nie powinien tego robić, było dużo - mówił były prezydent. Jego zdaniem, to było poważne wyzwanie dla prezesa PiS, więc reakcja jest poważna.

Według Kwaśniewskiego okaże się też, czy samo powołanie komisji i zawieszenie Bartłomieja Misiewicza w partii sprawi, że szef MON sam ograniczy swoje wpływy, czy też będzie walczył o pozycję w PiS.