Tusk przyjechał w środę do Warszawy pociągiem z Sopotu, by w stołecznej prokuraturze zeznawać w śledztwie dotyczącym współpracy polskiej SKW z rosyjską FSB. Na Dworcu Centralnym w Warszawie przywitał go tłum, zarówno jego zwolenników, wśród których dominowali działacze młodzieżówki PO i Komitetu Obrony Demokracji, jak i przeciwników, m.in. z klubów Gazety Polskiej.

Schetyna ocenił, że czwartkowe zgromadzenie sympatyków Tuska było dowodem solidarności. Widziałem skonfundowanie na twarzach polityków PiS. Oni nie reagują tak na groteskę, oni reagują na poważny sygnał, na poważne emocje. Nie zazdroszczę prokuratorom, którzy będą mieli odwagę wzywać Donalda Tuska na następne przesłuchania, bo spotkają się ze zwiększającą się społeczną akcją takiego oporu i demonstracji sprzeciwu wobec rządów PiS - podkreślił szef PO.

Schetyna powiedział, że nie spotkał się w środę z Tuskiem. Po prostu technicznie było to niemożliwe, bo on długo jeszcze pracował później z adwokatami, więc nie udało nam się zobaczyć - dodał. Ponad 8-godzinne przesłuchanie b. premiera w prokuraturze zakończyło się po godz. 20.

W środę na Dworcu Centralnym na szefa Rady Europejskiej czekali też m.in. politycy PO - b. premier Ewa Kopacz, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa Błońska, b. wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska, b. wiceszef MSZ ds. UE Rafał Trzaskowski, a także posłowie: Cezary Tomczyk, Jakub Rutnicki i Sławomir Nitras. Schetyny nie było.