Witek była pytana we wtorek na antenie TVP Info o te sondaże, z których wynika, że notowania PiS spadają. - Każdy rząd mniej więcej po 16 miesiącach ma taki dołek. Trudno się spodziewać, że wprowadzając tak trudne reformy - ale bardzo potrzebne dla Polski, dla Polaków - żeby zyskiwać poklask z każdej strony, zwłaszcza, że uderzamy w spore grupy interesów, którym do tej pory żyło się całkiem nieźle  - oceniła minister.

Jej zdaniem to właśnie powoduje ten "opór", z którym PiS ma do czynienia od wielu miesięcy. - Ale my konsekwentnie - tak zdecydowała premier Beata Szydło i nasz rząd - bardzo konsekwentnie wprowadzamy te zmiany, na które się umawialiśmy i które są w naszym programie - zapewniła szefowa gabinetu premier.

Witek wskazała też, że PiS nie uprawia PR-u. - On oczywiście jest potrzebny, żeby do ludzi dotarła rzeczywista informacja o tym, co robimy, bo to jest żmudna, taka codzienna, ciężka praca, która nie jest medialna - zaznaczyła. - Wokół tego nie robimy szumu medialnego, pokazujemy tylko to, co premier robi np. będąc z wizytami zagranicznymi. Bo prowadzi bardzo aktywną politykę zagraniczną - także minister (spraw zagranicznych) Witold Waszczykowski, także prezydent Andrzej Duda  - podkreśliła szefowa gabinetu premier.

Witek zauważyła również, że w opozycji - która sama sprowadziła się do roli opozycji totalnej - zaczyna toczyć się wewnętrzna walka. - To już widać od dłuższego czasu - stwierdziła. Jak dodała w opozycji było dwóch liderów - przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru i szef PO Grzegorz Schetyna. Jednak, jak wskazała, "potem mieliśmy okazję widzieć spory wewnętrzne, kto będzie liderem i przywódcą".

Według Witek Nowoczesna "się kończy". - Widać to nie tylko po sondażach, ale także po tym, jaką aktywność przejawia Petru. Jego rola jest marginalizowana - zaznaczyła. - Przepływ elektoratu miedzy PO, a Nowoczesną jest widoczny. Gdybyśmy zobaczyli dzisiaj z kim ewentualnie Platforma mogłaby wejść w koalicję, to PSL - gdyby znikł, nie ma SLD - to z kim ma wejść w koalicję?  - pytała.