- Ustawa [o zgromadzeniach - red.] jasno stanowi, że w tym samym miejscu kontrmanifestacji nie można przeprowadzać - powiedział Szefernaker w czwartek w TVP Info. - Komuś zależy, żeby dochodziło do konfrontacji nawet w trakcie takich wydarzeń jak upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej - stwierdził.

Chodzi o sytuację, do której doszło podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję wojewody mazowieckiego, który wcześniej odmówił Obywatelom RP możliwości zorganizowania kontrmanifestacji w tym samym czasie i miejscu, w którym odbywała się miesięcznica smoleńska. Ostatecznie kontrmanifestanci pojawili się nieco dalej od Pałacu Prezydenckiego, przy skwerze im. ks. Jana Twardowskiego. W trakcie przemówienia prezesa PiS wyciągnęli flagi UE, Polski oraz białe róże. Skandowali Konstytucja i Praworządność, przerywając przemówienie Jarosława Kaczyńskiego gwizdami.

W opinii Szefernakera, ludzie biorący udział w kontrmanifestacjach, próbują zakłócić przebieg miesięcznic smoleńskich. Bardzo często biorę udział w rocznicach smoleńskich i widzę, co ci ludzie, którzy przychodzą tam w ramach kontrmanifestacji, robią. Próbują zagłuszyć nasze wydarzenie, które jest wydarzeniem upamiętniającym, wydarzeniem modlitewnym, próbują zakłócić, idą na konfrontację - powiedział.

Pod koniec marca weszły w życie nowe zasady organizowania zgromadzeń. Odległość między dwoma konkurencyjnymi zgromadzeniami nie może być obecnie mniejsza niż 100 metrów. Znowelizowana ustawa daje także możliwość otrzymania zgody na zgromadzenia cykliczne.