PiS szykuje się do łatania luk w uchwalonych niedawno przepisach o zgromadzeniach cyklicznych. Pretekstem do tego są wydarzenia z ostatniej środy, gdy w Warszawie odbyła się pierwsza miesięcznica smoleńska traktowana według nowego prawa. Czyli zgromadzenie z pierwszeństwem przed innymi i od którego inne manifestacje muszą być oddalone o minimum 100 m.

Już pierwsze doświadczenia z miesięcznicami na nowych zasadach musiały rozczarować rząd.

Pomimo usilnych starań wojewody mazowieckiego (który podlega rządowi Beaty Szydło) decyzją sądu udało się zorganizować dwie kontrmanifestacje, które stanęły na drodze przemarszu zgromadzenia cyklicznego. Obie strony o radykalnie odmiennych poglądach politycznych i światopoglądzie znalazły się na kursie kolizyjnym. Premier Beata Szydło w czwartek zapowiedziała, że „należy wyciągnąć wnioski”.

Z naszych rozmów z przedstawicielami partii wynika, że trwają rozmowy o tym, jak zmienić przepisy, by w przyszłości nie można było powtórzyć kontrmanifestacji. Zapytaliśmy posła PiS Szymona Szynkowskiego o to, w jakim kierunku pójdą zmiany w prawie. – Zawsze jeżeli dostrzega się, że przepisy są lekceważone lub omijane, należy wyciągnąć wnioski – odpowiedział.

Nieoficjalnie wiadomo, że jeden z wariantów zakłada wprowadzenie zakazu zgromadzeń zgłaszanych w trybie uproszczonym w sytuacji, gdyby miały kolidować z organizowanymi cyklicznie. Właśnie z tej furtki skorzystali ostatnio kontrmanifestanci. – Ustawodawca, przygotowując przepisy o zgromadzeniach cyklicznych, nie przewidział możliwości wydania zakazu dla trybu uproszczonego. A tak były zgłoszone ubiegłotygodniowe kontrmanifestacje. Zgodnie z obowiązującymi przepisami my nie mogliśmy ich zabronić, podobnie jak wojewoda – przyznaje Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza.

Jak stwierdził sąd okręgowy rozpatrujący sprawę kontrmanifestacji, tryb postępowania uproszczonego nie przewiduje możliwości wydania decyzji o zakazie zgromadzeń przez jakikolwiek organ administracji publicznej. A skoro ratusz nie mógł nic zrobić, tym bardziej wojewoda nie mógł wydać zarządzenia zastępczego. Uchylałby w ten sposób decyzję, której... nie było. – Wojewoda nie mógł zastąpić organu gminy w jego kompetencjach, bo kompetencja do wydania takiej decyzji temu organowi nie przysługiwała – zaznaczył sąd.

Gdyby w nowelizacji przewidziano, że lokalne władze wydają decyzję o zgromadzeniu w trybie uproszczonym, to jeśli ratusz dawałby zielone światło dla tak zgłaszanych kontrmanifestacji, wojewoda z PiS mógłby wydawać zarządzenia zastępcze uchylające decyzje miasta. W ten sposób możliwe byłoby zablokowanie przeciwników miesięcznic smoleńskich.

To jednak nie koniec. Są jeszcze zgromadzenia spontaniczne, które trudno zdelegalizować. Zgodnie z ustawą takie manifestacje odbywają się "w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej”. Jako przykład nasz rozmówca wskazuje wydarzenia sprzed siedziby Sejmu w grudniu 2016 r. Z drugiej jednak strony, zgromadzenia spontaniczne łatwo rozwiązać. Wystarczy, że policja uzna, że jego przebieg zagraża np. życiu lub zdrowiu ludzi albo zakłóca przebieg innych zgromadzeń. Do tego wystarczy „wydanie decyzji ustnej, podlegającej natychmiastowemu wykonaniu”.

DGP sprawdził, kto – w skali całego kraju – korzysta z istniejącego prawa o zgromadzeniach cyklicznych. Na Mazowszu zgłoszone są zgromadzenia, których celem jest „oddanie hołdu Ofiarom katastrofy w Smoleńsku”. Wcześniej złożony był jeszcze jeden wniosek, ale został wycofany przez organizatora. Dotyczył zgromadzeń (również w okresie maj 2017 – kwiecień 2020) w celu „upamiętnienia miesięcznicy śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz przypomnienia jego spuścizny”.

W pozostałych województwach nie ma zbyt wielu chętnych do organizowania jakichkolwiek cyklicznych zgromadzeń. Są jednak nieliczne wyjątki. Do wojewody śląskiego wpłynął wniosek złożony przez przewodniczącego Rady Miejskiej w Częstochowie z SLD. – Dotyczył wyrażenia zgody na cykliczne organizowanie obchodów święta 1 Maja na placu Pamięci Narodowej w Częstochowie – informuje nas Katarzyna Musiolik z urzędu wojewódzkiego w Katowicach. Zgodę wydano.

Sojusz zgłosił też wnioski o zgromadzenie cykliczne w Toruniu (Aleje Solidarności, skrzyżowanie z ulicą Odrodzenia, przy byłym obelisku Juliana Nowickiego) i Inowrocławiu (pod pomnikiem Obrońców Inowrocławia, na skwerze Obrońców Inowrocławia, u zbiegu ulic Grodzkiej, Sienkiewicza i Narutowicza). Chodziło o „uczczenie Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy oraz rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej”.

– W obydwu przypadkach, ze względu na niedopełnienie wszystkich formalnych obowiązków, wojewoda wydał decyzje negatywne – mówi Adrian Mól, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego.

Jak informowaliśmy w serwisie Dziennik.pl, możliwość zgłoszenia własnych zgromadzeń cyklicznych związanych z Marszem Niepodległości poważnie rozważa Obóz Narodowo-Radykalny.