Sejm wyraża wotum nieufności większością głosów ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231 głosami.

Za wnioskiem zagłosowały kluby PO, Nowoczesna i PSL oraz 19 posłów z Kukiz'15. Przeciw odwołaniu Macierewicza było PiS i trzech posłów z Kukiz'15. Dziesięciu posłów tego klubu wstrzymało się od głosu.

Burzliwa debata

- To obóz rządzący chciałby, żeby Antoni Macierewicz został odwołany, a wielu polityków opozycji życzyłoby sobie, żeby ktoś, kto dostarcza tylu skandali jak najdłużej pozostał ministrem obrony narodowej - powiedział w środę w Sejmie Tomasz Siemoniak (PO).

Poseł, który w imieniu klubu Platformy uzasadnia wniosek o odwołanie szefa MON Antoniego Macierewicza, ocenił, że jest to wniosek szczególny i "inny niż te, które są pewną rutyną wysokiej izby co jakiś czas niezależnie od tego, kto rządzi".

- Szczególny paradoks tego wniosku polega na tym, że to obóz rządzący chciałby, żeby Antoni Macierewicz został odwołany, a wielu polityków opozycji życzyłoby sobie, żeby ktoś taki, kto dostarcza tylu skandali i tylu kontrowersji jak najdłużej pozostał ministrem obrony narodowej. Pozostawanie Antoniego Macierewicza na tym stanowisku szkodzi bezpieczeństwu Polski - powiedział Siemoniak, który był poprzednikiem Macierewicza w MON.

Zauważył, że badania wskazują, że jedna trzecia wyborców PiS chciałby odejścia Macierewicza z rządu. - Ja się domyślam, kto jest tą trzecią częścią w pierwszej ławie rządowej, która by chciała jego odejścia" - powiedział poseł PO. "Bardzo bym chciał przekonać jedną trzecią tej ławy do właśnie tej decyzji - dodał, wskazując na miejsca zajmowane w Sejmie przez klub PiS.

Przypomniał, że to drugi wniosek o odwołanie szefa MON w tej kadencji, poprzedni był rozpatrywany w lipcu 2016 r. - Pomyślmy, ile złych rzeczy, by się nie wydarzyło, gdyby wtedy się przychyliła do naszego wniosku - powiedział były szef MON.

Siemoniak nazwał swego następcę w MON najgorszym ministrem obrony po 1989 r. i najgorszym ministrem obecnego rządu. Zauważył, że Macierewicz jest na czele rankingów nieufności.

"Janusowe oblicze"

- Z Antonim Macierewiczem jest problem taki, że wielu ludzi ma o nim zupełnie inne zdanie niż jest w rzeczywistości. To janusowe (dwuznaczne - PAP) oblicze Antoniego Macierewicza zatruwa polską politykę od bardzo wielu lat. Najpoważniejszym grzechem Antoniego Macierewicza jest to, że wielu myśli, że on naprawia armię, poprawia cokolwiek, a tymczasem tę armię demoluje - mówił Siemoniak.

Jak podkreślił, obrona terytorialna, "ukochane dziecko Macierewicza", jest Polsce potrzebna, natomiast w obecnym wydaniu funkcjonuje kosztem armii zawodowej, pieniędzy na nią przeznaczanej i innych jednostek, z których przenoszeni są dowódcy i oficerowie po to tylko - jak mówił Siemoniak - by podtrzymać fikcję.

- W Wojsku Polskim w ostatnich miesiącach doszło do kwestii absolutnie bezprecedensowej. W jednym momencie odeszli ze swoich stanowisk: szef sztabu generalnego, dowódca generalny, dowódca operacyjny - ten skończył kadencję, ale mu jej nie przedłużono. Odszedł szef inspektoratu uzbrojenia, który odpowiada za modernizację polskiej armii - wymieniał b. szef MON.

- Nie było takiej sytuacji nigdy w Polsce, nie było takiej sytuacji w innym kraju, żeby w jednym momencie najwyżsi dowódcy odchodzili, nie widząc możliwości współpracy z Antonim Macierewiczem - podkreślił. W jego ocenie to jest też "efekt atmosfery w wojsku, upokarzania, łamania regulaminu i pragmatyki wojskowej, wzywania w nocy, poniżania, meldowania Bartłomiejowi Misiewiczowi i oddawania mu honorów" - zaznaczył Siemoniak.

-Wielu ludzi myśli, że Antoni Macierewicz jest przyjacielem Stanów Zjednoczonych i ma jakieś szczególne relacje z naszymi amerykańskimi sojusznikami. Otóż przypomnę Wysokiej Izbie - Antoni Macierewicz jest pierwszym polskim ministrem obrony od wielu, wielu lat, który do pory nie został zaproszony do Pentagonu - mówił Siemoniak, prezentując wniosek Platformy o odwołanie szefa MON.

Jak zauważył, od czasu objęcia urzędu Macierewicz dwa razy był w Waszyngtonie, ale nie spotkał się z nim żaden sekretarz obrony - ani obecny, ani poprzedni

Przypomniał przy tym kontakty szefa MON z amerykańskim lobbystą Alfonse D'Amato, który - jak donosiła "Gazeta Wyborcza" - ma powiązania z kilkoma rodzinami mafijnymi w USA.

Wiceszef PO podawał też w wątpliwość tezę, że Macierewicz jest "jednym z najbardziej antyrosyjskich polskich polityków". - Media donosiły bardzo obszernie o różnych relacjach Antoniego Macierewicza z osobami typu Robert Luśnia, Jacek Kotas, nazywany "rosyjskim łącznikiem", któremu to Służba Kontrwywiadu Wojskowego, kierowana przez Antoniego Macierewicza w 2007 r. wystawiła poświadczenie bezpieczeństwa - mówił Siemoniak.

Przypomniał też sprawę tłumaczenia raportu z likwidacji WSI na język rosyjski zanim został on opublikowany w Polsce.

Siemoniak zarzucił ponadto szefowi MON "szereg kłamstw", dotyczących m.in. rzekomej sprzedaży Rosji przez Egipt dwóch okrętów Mistral, zakupu śmigłowców Black Hawk, które miały przylecieć do Polski do końca zeszłego roku, oddawania hołdu przez żołnierzy jego byłemu, bliskiemu współpracownikowi Bartłomiejowi Misiewiczowi, a także rezygnacji Polski z udziału w Eurokorpusie.

"Zielony ludzik"

Wniosek o odwołanie Macierewicza złożyła Platforma Obywatelska. - Antoni Macierewicz musi odejść dlatego, że niszczy wojsko polskie. Ten wniosek to wołanie o ratunek dla Wojska Polskiego - podkreślał poseł Czesław Mroczek, który zabrał głos w imieniu klubu PO.

Polityk uznał, że to szef MON ponosi odpowiedzialność za odejścia najważniejszych, najbardziej doświadczonych dowódców wojskowych, "sparaliżowanie" procesu pozyskiwania nowego sprzętu i uzbrojenia dla armii, "obniżenie gotowości bojowej poddziałów wojskowych", "podważenie wiarygodności i pozycji Polski w oczach sojuszników poprzez atakowanie instytucji natowskich".

W jego opinii gdyby ktoś chciał formułować nieprawdziwe, obraźliwe zarzuty w stosunku do naszych sojuszników "jak np. ten zarzut, że Francja sprzedała za przysłowiowego dolara okręty desantowe Rosji; gdyby chciał podważyć autorytet i ośmieszyć resort obrony narodowej poprzez ostentacyjne wyznaczanie na stanowiska służbowe osób bez kompetencji wyznaczając im bulwersująco wysokie wynagrodzenia, to co byśmy powiedzieli o takiej osobie?" - pytał Mroczek.

- Powiedzielibyśmy, że to wrogie działania, że to dywersja, opowiedzielibyśmy, że to "zielone ludzki" (...) a to dokonania ministra Antoniego Macierewicza (...) W Polsce działają "zielone ludziki", a przynajmniej jeden - powiedział Mroczek.

"Same kłamstwa"

- Wniosek PO jest dosyć specyficzny, jest on bowiem nie tylko dowodem na brak programu (Platformy), konstruktywnych pomysłów głównej partii opozycyjnej, ale przede wszystkim, to dowód bezideowego i pustego podejścia Platformy do spraw państwa - ocenił w środę w Sejmie poseł PiS, wiceszef MON, Michał Dworczyk.

Jak dodał, w uzasadnieniu wniosku PO, "roi się od nieprawd, manipulacji i zwykłych kłamstw". - Co gorsza, wiele z zarzutów, to po prostu niezrozumienie współczesnej armii, jej potrzeb i wyzwań, jakie stoją przed wojskiem polskim - ocenił poseł PiS.

Dworczyk przypomniał, że w czwartek w Brukseli odbędzie się szczyt NATO, a Platforma - podobnie, jak przed szczytem NATO w Warszawie - próbuje podważyć pozycję Polski i ministra obrony narodowej. - Kolejny raz lekceważycie interes Polski i próbujecie wywołać polityczną awanturę. Czy naprawdę nie widzicie, że to jest szkodzenie państwu polskiemu? - podkreślił poseł PiS.

- Po ośmiu latach zostawiacie armię w fatalnej kondycji, a dzisiaj chcecie odwołać ministra, który miał zasadniczy wpływ na zorganizowanie szczytu NATO w Warszawie - mówił Dworczyk, wiceminister obrony w rządzie PiS, odpowiadając na zarzuty PO w czasie debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla Macierewicza.

- Ministra, który miał zasadniczy wpływ na podjęcie decyzji o dyslokacji do Polski ponad 6 tys. sojuszniczych wojsk, pod kierownictwem którego zorganizowano największe po 1989 roku manewry Anakonda 2016, który reformuje polskie siły zbrojne i który opracował strategiczny przegląd obronny, dzięki któremu można prowadzić strategię czyniącą z Polski kraj bezpieczny i zdolny do obrony - powiedział poseł PiS.

Jak mówił, Macierewicz to dla wielu osób z jego pokolenia nie tylko minister obrony narodowej, lecz "autorytet ze względu na sposób służby dla Polski". - To jest człowiek, który był dziesiątki razy represjonowany przez komunistów, człowiek, który wiele miesięcy spędził w peerelowskich więzieniach, człowiek, którego córka była przechowywana przez znajomych i krewnych, kiedy w czasie stanu wojennego był internowany, podobnie jak jego żona - podkreślił Dworczyk