Premier Beata Szydło oświadczyła w połowie maja, że nie ma w tej chwili możliwości, by do Polski byli przyjmowani uchodźcy. Dodała też, że nie zgodzimy się na narzucanie Polsce, ani innym krajom członkowskim, jakichkolwiek przymusowych kwot dotyczących uchodźców.

W liście poparcia w sprawie stanowiska rządu RP dotyczącego relokacji imigrantów z krajów Europy Zachodniej przekazanym PAP Świrski podkreślił, że "są takie chwile w dziejach narodów i państw, gdy jasno widać, że los całej zbiorowości, wspólnoty politycznej zależy od decyzji konkretnych osób". Decyzji podjętych w konkretnym momencie - zaznaczył.

Jak dodał, "Komisja Europejska (a w istocie Niemcy) żąda od rządu polskiego zgody na przymusową relokację imigrantów do Polski". Te bezprecedensowe naciski instytucji europejskich na rząd RP, szantażowanie sankcjami, odebraniem funduszy w przypadku odmowy, są całkowicie sprzeczne z traktatami, które Polska podpisała wstępując do organizacji międzynarodowej jaką jest Unia Europejska - napisał Świrski. Równocześnie, jak zaznaczył, w Polsce tzw. opozycja totalna prowadzi akcję polityczną wspierającą te naciski.

Ewentualna zgoda rządu RP na przymusową relokację imigrantów będzie zgodą na zmianę struktury ludnościowej Polski na najbliższe dziesięciolecia, a w istocie na zawsze. Będzie to zgoda na likwidację dotychczasowego polskiego stylu życia na rzecz zupełnie nieprzewidywalnych i obcych nam wymagań "multikulturalizmu". I wreszcie – będzie to także zgoda na sprowadzenie powszechnego niebezpieczeństwa ataków terrorystycznych na mieszkańców Polski - ocenił.

Według Świrskiego, "istnieje niezaprzeczalny związek pomiędzy muzułmańskimi imigrantami osiedlającymi się w Europie a aktami terroru jakie mają miejsce w różnych krajach Europy".

Radykalizacja ludności muzułmańskiej następuje także w kolejnych pokoleniach, czego dowodem jest ostatni zamach w Manchesterze (gdzie także zginęli Polacy) i poprzednie we Francji i Anglii. Sprowadzony przez Niemcy na Europę kryzys migracyjny dał efekt w postaci wielu aktów terroru, lecz co więcej – jest to kryzys zaufania do europejskiej elity rządzącej, która zaślepiona ideologicznie nie jest w stanie zdiagnozować źródeł problemu, który sama spowodowała - napisał Świrski.

Jak ocenił, "ideologia politycznej poprawności, którą wyznają, odbiera tym ludziom narzędzia diagnostyczne umożliwiające prawidłową reakcję na zagrożenie". Zamiast tego wzywających do opamiętania oskarża się o ksenofobię i zamyka usta cenzurą w mediach - napisał.

Tymczasem poparcie działań polskiego rządu to nie ksenofobia lecz wynik logicznego wnioskowania – skoro istnieje korelacja pomiędzy ilością zamachów a liczbą imigrantów, skoro zwiększenie liczby imigrantów islamskich w Europie daje efekt w postaci braku kontroli nad całymi miastami, a bezpieczeństwo obywateli – zwłaszcza kobiet – drastycznie spada, to oczywistym jest dla każdego nie zaślepionego polityczną poprawnością, że ewentualna relokacja imigrantów do krajów takich jak Polska jest sprowadzeniem na obywateli tych krajów niebezpieczeństwa utraty życia w zamachu lub też zagrożenia innymi aktami przemocy, także przemocy kulturowej, doprowadzającej do lęku przed wyrażaniem swojej wiary czy poglądów - podkreślił Świrski.

Zauważył, że Polska "ma już za sobą doświadczenie kontaktów z agresywnym islamem – to na Polakach spoczął obowiązek bronienia Europy przed islamizacją w wieku XVII". Polacy mają także doświadczenie współżycia w jednym, wspólnym państwie z innymi narodami – Rusinami (dziś byśmy ich nazwali Białorusinami i Ukraińcami), Litwinami, Żydami, (dla których Polska była krajem schronienia przez wiele stuleci), Ormianami, także Niemcami - napisał.

Świrski zaznaczył też, że w polskiej tradycji, dzięki 400-letniej Unii polsko-litewskiej "jest silnie zakorzeniona wielokulturowość, której częścią są także polscy Tatarzy, muzułmanie – wierni synowie Ojczyzny". Polacy nie są ksenofobami ani też nie odnoszą się do innych narodów wrogo – najlepszym dowodem jest to, że po niesłychanych dziejowych krzywdach wyrządzonych Polakom przez Niemców, Rosjan i Ukraińców, odnoszą się do przedstawicieli tych narodów przyjaźnie - podkreślił założyciel Reduty Dobrego Imienia.

Jednakże Polacy – a Polakiem jest każdy, kto przyznaje się do polskiego kodu kulturowego – przywiązani są do swojej tradycji i nie pozwolą, aby w imię ideologicznego zaślepienia europejskie elity zmieniły polski styl życia i polską przyszłość poprzez przymusową relokację imigrantów - zaznaczył.

Dlatego nie zgadzam się na relokację, popieram opór przeciwko szantażowi Komisji Europejskiej, popieram działania polskiego rządu w tej sprawie - oświadczył Świrski.

Od niezgody na żądania Komisji Europejskiej (a w istocie Niemiec) zależy los polskich przyszłych pokoleń – czy my sami, nasze dzieci i wnuki, polskie kobiety, będziemy żyć w bezpieczeństwie i polskiej tradycji poszanowania wolności i tolerancji, czy też na naszych ulicach będzie rządziły przemoc, szariat i zabobon - zauważył. Zdaniem Świrskiego, "raz rozpoczętego procesu islamizacji, poprzez wpuszczenie imigrantów, nie da się zatrzymać, a multikulturalizm w wydaniu unijnym jest iluzją, czego dowodem są wydarzenia we Francji".

Wzywam wszystkich rozsądnie i logicznie myślących do wsparcia Rządu RP w tej sprawie. Niech rząd Pani Beaty Szydło wie, że w sprawie utrzymania ciągłości polskiej tożsamości kulturowej ma mocne poparcie obywateli i ma silny mandat do odpowiedzenia NIE na żądania Komisji Europejskiej w sprawie przymusowej relokacji imigrantów do Polski! - napisał Świrski.