"Newsweek" ujawnia między innymi szczegóły spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Bartłomiejem Misiewiczem.

Kaczyński jest człowiekiem starej daty, dba o formy. Ale gdy dwa miesiące temu w drzwiach jego gabinetu stanął Bartłomiej Misiewicz, wyjątkowo nie podniósł się z fotela - zdradza tygodnik.

Niech pan wyjedzie z kraju - nakazał mu. Gdy młody odpowiedział , że nie wyjedzie, bo mu się w Polsce podoba, prezes odprawił go na drugie piętro. Tam politycznej egzekucji dokonali na nim Joachim Brudziński, Marek Suski i Karol Karski - zdradza "Newsweek".

Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z członkostwa w PiS w kwietniu tego roku. Wcześniej media donosiły, że były szef gabinetu politycznego ministra Antoniego Macierewicza i były rzecznik resortu obrony, został mianowany pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji.

Było to już kolejne "wejście Misiewicza" do PGZ. Po raz pierwszy członkiem rady nadzorczej spółki został we wrześniu 2016 roku, ale nie utrzymał się na stanowisku, ponieważ nie miał wyższego wykształcenia. Misiewicz skończył liceum ogólnokształcące, a studia prawnicze na prywatnej uczelni porzucił. Na jego potrzeby zmieniono statut spółki.

Nominacja spotkała się jednak z lawiną niekorzystnych komentarzy i ostatecznie z rady PGZ go odwołano.