Chodzi o uchwałę Sądu Najwyższego ws. dopuszczalności stosowania aktu łaski wobec osoby nieprawomocnie skazanej - o tę kwestię prawną zapytał trzyosobowy skład Sądu Najwyższego badający kasacje złożoną w sprawie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i trzech innych nieprawomocnie skazanych członków kierownictwa Biura, wobec których przed wyrokiem II instancji prezydent Andrzej Duda zastosował akt łaski zarządzając umorzenie postępowania. SN uznał, że prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych.

Jak wyjaśniła Prokuratura Krajowa, w ocenie Prokuratora Generalnego dla rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie kluczowa jest przede wszystkim norma zawarta w art. 139 konstytucji a dotycząca stosowania przez prezydenta RP prawa łaski. Przepis mówi: "Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu".

- Prerogatywny charakter stosowania prawa łaski powoduje, że prezydent działa na "własny rachunek" i bierze za ten akt odpowiedzialność polityczną, która może zostać wyegzekwowana jedynie przy ponownym ubieganiu się o urząd przez piastuna tego urzędu - wskazuje PK.

Dodaje równocześnie, że konstytucja nie określa dyrektyw stosowania prawa łaski. "Prezydent RP posiada więc pełną swobodę w decydowaniu o kryteriach stosowania tego prawa. Prezydent RP nie ma zatem obowiązku uzasadnienia aktu łaski, decyzja o zastosowaniu prawa łaski jest też niezaskarżalna, akt łaski dla swej ważności nie wymaga nawet zgody osoby ułaskawionej. Prezydent RP stosuje prawo łaski zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie stanu wojennego, stanu wyjątkowego, czy też stanu klęski żywiołowej – uprawnienie to nie zostało więc także ograniczone ze względu na sytuacje, w których znalazło się państwo. (...) Prezydent RP nie jest również związany dyrektywami ułaskawieniowymi zawartymi w Kodeksie postępowania karnego. Jest to oczywiste, chociażby z tego powodu, że o zastosowaniu konstytucyjnie określonej kompetencji nie mogą decydować przepisy niższej rangi" - uzasadniono.

Ofensywa

To kolejna dziś inicjatywa, która ma związek z niedawnym orzeczeniem Sądu Najwyższego, który odpowiadał na pytanie prawne dotyczące możliwości ułaskawienia osoby skazanej nieprawomocnym wyrokiem. Wcześniej marszałek Sejmu Marek Kuchciński zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sądem Najwyższym. Chodzi o odpowiedź na pytanie: Jaki charakter ma opisana w konstytucji kompetencja prezydenta do stosowania prawa łaski i czy Sąd Najwyższy może dokonywać jej wiążącej interpretacji? (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>) Już po ogłoszeniu orzeczenia SN politycy PiS oraz przedstawiciele kancelarii prezydenta podnosili, że oceniając decyzje prezydenta sędziowie przekroczyli swoje kompetencje.

Ale poza ministrem sprawiedliwości i marszałkiem Sejmu, swoją inicjatywę przedstawiła również grupa posłów PiS. Zaskarżyli oni do Trybunału Konstytucyjnego instytucję zagadnień prawnych kierowanych przez sądy do Sądu Najwyższego, a także Naczelnego Sądu Administracyjnego. Chcą uznania jej za niekonstytucyjną, sprzeczną z zasadą niezawisłości sędziów. Jak powiedział PAP jeden z wnioskodawców poseł Arkadiusz Mularczyk, zaskarżone zapisy kilku ustaw "powodują de facto, że SN czy NSA ingerują w konkretną sprawę i narzucają określony pogląd sądowi niższej instancji". - Mamy wtedy często do czynienia z kwestią daleko idącej interpretacji czy też uznaniowości SN lub NSA - dodał