Ustępująca szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska została kandydatem na członka zarządu PZU (przestanie pełnić funkcję w KPRP od poniedziałku 12 czerwca). Wcześniej była przewodniczącą Rady Nadzorczej ZUS III kadencji, reprezentując w niej rząd. Rada została powołana decyzją ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego 6 września 2007 r. Kadencja rady trwała do września 2012 r.

Nie ma wiceprezesa w PZU, jest poszukiwana osoba o wysokich kwalifikacjach, która zna program PiS i jest rękojmią, że będzie on realizowany. Widocznie prezydent nie wie, co traci – komentuje w Radiu ZET Marek Suski z PiS.

Na pytanie, czy naprawdę w zarządzie PZU potrzeba osoby, która zna program PiS, mówi: Tak, oczywiście. Na pytanie po co, odpowiada, że po to żeby realizowała program rządu, który realizuje naprawę Rzeczypospolitej, która repolonizuje rynki kapitałowe i uczciwie zarządza majątkiem Skarbu Państwa.

Suski mówi też, że nigdy nie mówił, że nie mogą być w kluczowych spółkach ludzie związani z tymi, którzy realizują program. - Mówiłem zawsze, że w kluczowych spółkach powinni być ludzie, którzy są kompetentni, do których też mamy zaufanie. A do Małgorzaty mamy zaufanie. Natomiast jeżeli moglibyśmy oczywiście powiedzieć tak no dobrze, wygraliśmy wybory, rozpisujemy konkursy, bierzemy jakiś przypadkowych ludzi z rynku i później robią nie wiadomo co, a to są spółki skarbu państwa, które mają realizować pewną politykę – dodaje poseł PiS.

Pytany o fotel wiceprezesa PZU dla Małgorzaty Sadurskiej, wyjaśnia też, że ona sama jest "bardzo pracowita, kompetentna i sympatyczna", po drugie – w PZU nie ma wymogu konkursu na wiceprezesów.

Dlaczego jeszcze ma zostać wiceprezesem? – A dlaczego nie? (…) Zauważyłem jej zainteresowanie rozwojem Polski. Myślę, że się tam przyda. Jest prawnikiem i ma ogromne doświadczenie – odpowiada.

W dalszej części rozmowy wskazuje dodatkowo na jej umiejętność kontaktowania się z mediami, a także najważniejszymi osobami w państwie.

Suski zapewnia przy tym, że odsunięcie szefowej Kancelarii Prezydenta nie jest też – jak widzieli by to inni – kolejnym elementem walki o samodzielność Andrzeja Dudy.

Tusk dawał swoich kumpli na różne posady po 3 mln złotych rocznie. To byli koledzy, z którymi haratał w gałę. To nie było najlepsze posunięcie, źródło: Marek Suski dla Radia ZET

Karczewski: Sprawiają jej i dziennikarze, i politycy wielką krzywdę

Rozmowa przeprowadzona przez Roberta Mazurka nie była dla Stanisława Karczewskiego najłatwiejsza. Dziennikarz najpierw zapytał go o walory minister Sadurskiej, po czym zwrócił się do słuchaczy RMF FM: Jak ktoś z państwa skończył studia prawnicze, np. dziecko skończyło studia prawnicze, a poza tym jest uczciwy, to naprawdę niech wysyła papiery do PZU, może są jeszcze miejsca w zarządzie.

- Doświadczenie ma duże. Jest przy tym wszystkim uczciwym i solidnym politykiem – tak o przyszłej wiceszefowej PZU mówi z kolei w RMF FM marszałek Senatu Stanisław Karczewski. – Pani Małgorzata Sadurska ma wszelkie kompetencje.

Wielokrotnie przy tym podkreśla, że jest ona "jest niezwykle uczciwa, solidna": - Wiem, że słucha tego programu i słucha niekorzystnych opinii. Sprawiają jej i dziennikarze, i politycy wielką krzywdę.

Karczewski przekonuje przy tym, że jej kandydatura do PZU to dobry krok, bo wiele dobrego PiS już zrobiło w spółkach Skarbu Państwa. Co dokładnie? Wylicza, że doszło do obniżenia pensji czy np. zwiększenia do 70 proc. opodatkowania odpraw.

Robert Mazurek zwrócił się również do marszałka Karczewskiego, by do kamery powiedział nauczycielom, że będą zarabiać 30 razy mniej niż Małgorzata Sadurska. Stanisław Karczewski odpowiedział na to, że Polacy zarabiają coraz więcej, również nauczyciele.

Jak informuje RMF FM, Małgorzata Sadurska, oprócz 90 tysięcy złotych pensji, może liczyć na BMW serii 5, oczywiście z kierowcą - bo takimi samochodami jeździli ostatnio szefowie PZU. Do tego dostanie pieniądze na opiekę medyczną, wejście na siłownię, krawca i w razie potrzeby na mieszkanie oraz oczywiście służbową kartę na drobne wydatki - na przykład w restauracjach.