Lityński zaczyna od inicjatyw referendalnych zaproponowanych przez prezydenta, w tym dotyczących zmiany konstytucji (miałoby się odbyć podczas wyborów samorządowych) i w sprawie przyjmowania uchodźców (parlamentarnych). "Już te daty budzą podejrzenie, że rzeczywistym celem nie jest zasięgnięcie opinii społeczeństwa, lecz wpływanie na wynik wyborów" – przekonuje.

Zdaniem Lityńskiego pomysł na zmianę konstytucji jest zły. "Czy oznacza to, że do czasu ewentualnej zmiany nie zamierza Pan przestrzegać obecnej?" – dopytuje i przytaczaj słowa Artura Rubinsteina do Antoniego Słonimskiego: "O co chodzi z ta waszą konstytucją. Przecież obecna jest taka ładna i w ogóle nie używana".

"Pański obóz polityczny, przy wsparciu ruchów skrajnie nacjonalistycznych, prowadzi kampanię przeciwko uchodźcom" – pisze też Lityński i podkreśla: "Słowa budzą upiory, które z kolei tworzą zbrodnie. Nie wiem, czy zapowiadając referendum w sprawie uchodźców przemyślał Pan wszystkie tego konsekwencje". Co więcej, jak dodaje, "stanowisko polskiego Kościoła jest zasadniczo odmienne od polityków obozu", z którego wywodzi się prezydent.

Lityński zauważa przy tym, że głowa państwa jest zawsze prezydentem wszystkich obywateli, o ile wypełnia obowiązki wynikające z konstytucji. "Nie znaczy to, że jego działania mają zadowolić wszystkich. Prezydent ma prawo, a nawet obowiązek, posiadać własne poglądy i działać na rzecz realizacji wyznawanych wartości. Jednak demokracja to system, wewnątrz którego nie ma wrogów. Rywale i przeciwnicy są potencjalnymi sojusznikami, ponieważ wszyscy powinni działać na rzecz dobra wspólnego" – kwituje.

List w całości został opublikowany przez "Rzeczpospolitą".