Bogdan Borusewicz uważa, że Jarosław Kaczyński organizuje miesięcznice smoleńskie, bo nadal ma traumę. Dla niego to coś bardzo osobistego, zaś dla całego jego otoczenia to gra polityczna. Ci, którzy mają dzisiaj władzę wiedzą, że to nie był zamach. Teoria zamachu, teoria smoleńska jako morderstwa elity polskiej na czele z prezydentem niewątpliwie upada. No to trzeba jakoś to przedłużyć. Myślę, że także Jarosław Kaczyński jest przedmiotem pewnej gry w partii - powiedział wicemarszałek Senatu w "Kropce nad i" na antenie TVN24. Dodał też, że jeśli szef MON uważa, że obce państwo, czyli Rosja zamordowało nam prezydenta i kilkudziesięciu bardzo ważnych polityków, dowódców, to się wypowiada wojnę.

Borusewicz skomentował też to, co działo się podczas ostatniej miesięcznicy. Stwierdził, że trzeba wystrzegać się zachowań agresywnych. Zastanawiał się też, czy Władysław Frasyniuk stanie przed sądem za stawianie oporu. Znam Władka, trenował boks. Gdyby zachowywał się agresywnie, to rezultat byłby na pewno inny - zauważył

Wicemarszałek Senatu zabrał też głos w sprawie uchodźców. Uznał, że dzięki polityce PiS-u, medialnej, bardzo skutecznej, stosunek Polaków do uchodźców, szczególnie do muzułmanów zmienił się diametralnie. 70 procent popierało otwarcie Polski na muzułmanów, Czeczeńców, a teraz 70 procent jest przeciw. Nie mamy żadnych uchodźców w zasadzie - powiedział. Jego bowiem zdaniem podejście do uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki to dla rządzącej partii paliwo polityczne, uderzenie w opozycję, tworzenie sytuacji zagrożenia.