- Korzystam z (prawa) do odmowy składania zeznań - powiedziała w czwartek Katarzyna P.

- Liczyliśmy się z tym, pani Katarzyna podobną postawę prezentowała praktycznie przez całe postępowanie, wymiar sprawiedliwości radzi sobie z takimi sytuacjami, my też sobie poradzimy - powiedziała Małgorzata Wassermann, Szefowa komisji śledczej ds Amber Gold.

Do zmiany zdania próbował nakłonić Katarzynę P. Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.

- Chciałem się zwrócić do świadka. Pani Katarzyno P., była pani "księżniczką Amber Gold", to Marcin P. tak panią nazywał, posadził na tym tronie, ma pani dzisiaj znamienitą okazję, żeby opinii publicznej powiedzieć prawdę o tej aferze, niech pani odpowie na te pytania, które nie będą kolidować z pani procesem karnym i przekaże komisji śledczej i opinii publicznej to wszystko, czego chcemy się dowiedzieć. Proszę to wziąć pod rozwagę - mówił Zembaczyński.

Niestety, była to próba nieudana. - Podtrzymuję swoje stanowisko  - odpowiedziała na apel Katarzyna P.

Czy to koniec przesłuchał Katarzyny P.?

- Oczywiście istnieje możliwość ponownego wezwania świadka, nawet w taki trybie, natomiast gdybyśmy otrzymali taki sygnał, że będzie to skuteczne, że w tym trybie świadek by zechciała zeznawać, to oczywiście takie wezwanie miałoby sens - mówił Marek Suski, pytany o to czy komisja ds. Amber Gold wezwie ponownie Katarzynę P.

- Natomiast w przypadku, kiedy mamy odmowę składania zeznań w jakimkolwiek trybie, kolejne wydawanie pieniędzy, bo jednak konwój kosztuje, sąd musi oddać salę itd., to są niepotrzebne wtedy koszty - dodał.

Poseł PiS stwierdził, że jeśli będzie taki sygnał od Katarzyny P., że w trybie niejawnym zechciałaby udzielić informacji, wówczas komisja podejmie taką próbę.

Przesłuchania przed komisją ds. Amber Gold. Kto będzie następny?

Szefowa komisji ds. Amber Gold pytana na czwartkowej konferencji prasowej, czy w dokumentach, które posiada komisja są jakiekolwiek dowody na to, że Sylwester Latkowski przekazał plan śledztwa Marcinowi P. podkreśliła, że w środę Latkowski wygłosił publiczne oświadczenie, że chciałby być przesłuchany przez komisję.

- Wychodzi na to, że trzeba stanąć przed komisją śledczą - powiedział Latkowski na antenie TVP Info.

- Porozmawiam, może na posiedzeniu zamkniętym, z członkami komisji nad tym wnioskiem, czy będziemy wzywać pana Latkowskiego i pana Majewskiego, ponieważ absolutnie wygrywa u mnie procedura karna, ja jestem absolutnym przeciwnikiem przesłuchiwania zarówno adwokatów, duchownych, jak i dziennikarzy i traktowałabym to jako ostateczność - powiedziała Wassermann.

- Ci panowie zgłaszają taką wolę, więc nie będziemy łamali w tym zakresie tajemnicy dziennikarskiej. Pan Latkowski wczoraj to uzasadniał, że po prostu jest zmuszony do tego, broniąc swojego dobrego imienia i jeżeli komisja podejmie taką uchwałę, to będziemy to badać - dodała.

Wassermann zaznaczyła, że jeśli chodzi o materiał dowodowy, w którym mogłoby znaleźć się potwierdzenie lub zaprzeczenie zeznań Marcina P. o rzekomym przekazaniu planu śledztwa przez Latkowskiego zaznaczyła, że nie chciałaby się wypowiadać w tej sprawie na tym etapie prac komisji.

- Nie przypominam sobie, żeby gdziekolwiek był taki moment, w którym w tych wrażliwych momentach pojawiał się pan Latkowski, czy pan Majewski - dodała.

B. szef Amber Gold Marcin P. zeznał na środowym posiedzeniu komisji śledczej, że Sylwestra Latkowskiego poznał przez Michała Lisieckiego, wydawcę "Wprost". Jak dodał, Latkowski wraz z Michałem Majewskim chcieli napisać artykuł o Amber Gold bądź o nim samym.

Kiedy kolej Donalda Tuska?

- Od roku powtarzam, że komisja będzie pracowała około dwóch lat, a premier - kto by nim nie był, a był nim Donald Tusk - będzie przesłuchany na końcu. (...) Nie wiem, czy to będzie styczeń, grudzień czy kwiecień, bo nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy będziemy przesłuchiwać Marcina P., ile będzie miał do powiedzenia - mówiła Wassermann pytana na konferencji prasowej o termin przesłuchania przez komisję b. szefa rządu.

PiS: Zeznania Marcina P. dowodzą braku działań ze strony instytucji państwa

Poseł PiS Jarosław Krajewski ocenił na czwartkowej konferencji prasowej, że Katarzyna P., rezygnując ze składania wyjaśnień, "straciła szansę na podzielenie się wiarygodnymi informacjami z komisją śledczą, jak i z Polakami na temat tego, jak funkcjonowała Amber Gold".

- Mogła przedstawić kulisy jak działała piramida finansowa - w mojej ocenie - Amber Gold i na czym polegał mechanizm wyprowadzania środków z tych podmiotów (Amber Gold i OLT Express) - zaznaczył polityk PiS.

Nawiązując do środowego przesłuchania Marcina P., polityk PiS uznał, że bardzo ważny był w nim wątek jego karalności. W jego ocenie, tutaj "jednoznacznie negatywną ocenę" należy wystawić instytucjom państwa.

Jego zdaniem, to "jednoznacznie pokazuje brak działań ze strony instytucji państwa". - To jest fakt (...) pokazujący fatalny obraz instytucji państwa, to jest fakt niepodważalny - dowodził polityk Prawa i Prawidłowości.

Joanna Kopcińska (PiS) podkreślała z kolei zdziwienie "powolną działalnością" służb, takich jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Komisja Nadzoru Finansowego, które nadzorował - jak podkreśliła - ówczesny premier Donald Tusk. - Myślę, że temu wątkowi będzie trzeba poświęcić dużo uwagi, bo służby to bezpieczeństwo kraju - w tym przypadku, ale również w innym. I (jest) pytanie jak te służby ze swoich obowiązków w tamtym czasie się wywiązywały, skoro to pan Marcin P. ogłosił upadłość najpierw OLT, a potem Amber Gold. Gdzie były służby ze swoim bezpośrednim zwierzchnikiem? - pytała Kopcińska.

Głosowanie z 2012 r. pokazuje, komu zależało na wyjaśnieniu afery Amber Gold - mówił Stanisław Pięta z PiS.

31 sierpnia 2012 r. Sejm odrzucił projekt uchwały autorstwa klubu PiS ws. powołania komisji śledczej ds. Amber Gold. Za odrzuceniem wniosku było wówczas 235 posłów koalicji rządzącej PO-PSL, a przeciwnych temu 220 posłów - z PiS, Ruchu Palikota, SLD i Solidarnej Polski.

- W poprzedniej kadencji była próba powołania komisji śledczej. Wiemy z prac obecnej komisji o wielu różnych zaniedbaniach instytucji państwowych. Ale wystarczy, proszę państwa, odpowiedzieć sobie na proste pytanie: kto w 2012 r. był za powołaniem komisji śledczej; wtedy będziemy wiedzieli, komu zależało na wyjaśnieniu tej sprawy, wyjaśnieniu tej afery, a komu nie zależało - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej komisji śledczej ds. Amber Gold Pięta.

Na jego słowa odpowiedział Witold Zembaczyński (Nowoczesna). - Naprawdę zapomnijcie państwo na chwilę, z jakich jesteście partii, jakie reprezentujecie opcje i darujcie sobie te ataki wzajemne i udowadnianie, kto ma rację, a kto jest w błędzie; skupmy się na materiale dowodowym - apelował.

Małgorzata Wassermann: Są momenty w których mówił prawdę, jak i nieprawdę

Według szefowej komisji potwierdzenie w materiale dowodowym znajdują m.in. zeznania dotyczące roli ABW i otrzymywanych przez P. przecieków o planowanych działaniach służb.

- Nigdy, w żadnym postępowaniu nie może umykać organowi rola osoby, która składa zeznania; to jest specyficzna rola, przecież on jest osobą oskarżoną, i takie zeznania zawsze analizuje się z dużą ostrożnością - mówiła Wassermann.

Jak podkreśliła z reguł postępowania wynika, że tego typu zeznania należy "zawsze zweryfikować z innym materiałem".

Według Wassermann "są elementy, w których Marcin P. ewidentnie mówił nieprawdę, są takie momenty, gdzie ewidentnie mówił prawdę, są takie, gdzie mówił on tylko połowicznie".

Jak dodała, bez wątpienia P. "obnażył sposób działania ABW w stosunku do niego", co "znajduje potwierdzenie w materiale (dowodowym)". Do kwestii, które znajdują potwierdzenie w "materiale dużo wcześniejszym", Wassermann zaliczyła również wątki dotyczące otrzymywanych przez P. ostrzeżeń i osób, które je przekazywały.

Według prokuratury Katarzyna i Marcin P. jako szefowie Amber Gold działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia.

Od marca 2016 r. przed gdańskim sądem okręgowym trwa proces małżeństwa P.