Szyszko był pytany w piątek w radiowej "Jedynce" m.in. o Puszczę Białowieską.

- Pracujemy w tym kierunku, żeby pokazać, że nastąpiło wielkie nieporozumienie. W tej chwili Polska broni prawa UE, odtwarza siedliska, które zostały zniszczone. W skali światowej zostało to pokazane jako wycinka drzew. Oczywiście jest to szkalowanie Polski, jest to nieprawda i myślę, że to również zostanie wyjaśnione - powiedział minister.

Pytany, czy temat Puszczy Białowieskiej będzie w agendzie lipcowej sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO, który odbędzie się w Krakowie, odpowiedział: To wszystko zależy od komitetu Unesco. To jest niezależna organizacja - ocenił.

- Puszcza Białowieska jest gotowa do tego, aby ją zaprezentować, żeby pokazać, w jaki sposób doprowadzono do tego, że giną siedliska wyznaczone w ramach "Natury 2000", w więc siedliska ważne z punktu widzenia UE, jak giną również gatunki związane z tymi siedliskami  - powiedział Szyszko.

Według niego drzewostany, które wpisano na listę "Natura 2000", zostały zniszczone nierozsądnymi decyzjami. - Najpierw wyznaczono sieć "Natura 2000", a później zaprzestano działań ochronnych - podkreślił minister.

Jego zdaniem Puszcza Białowieska to jest świetnie udokumentowany obiekt "przyrodniczy pod względem historii użytkowania". - To jest wielkie dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze. To wielkie dziedzictwo miejscowej ludności, wielkie dziedzictwo polskiego leśnictwa - podkreślił Szyszko.

Przypomniał, że dokonano pełnej inwentaryzacji Puszczy Białowieskiej. - Pod względem historii użytkowania, a więc pracowali również archeologowie, specjaliści od badań glebowych, specjaliści od różnych grup zwierząt. Inwentaryzacja w zeszłym roku kosztowała ponad 5 mln zł - mówił minister.

Spór wokół Puszczy Białowieskiej przybrał na sile, kiedy pod koniec marca 2016 r. minister środowiska zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki.

W połowie kwietnia Komisja Europejska poinformowała, że w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej, przeszła do drugiego etapu - prowadzonej od czerwca ubiegłego roku - procedury przeciwko Polsce. KE wezwała Polskę do wstrzymania zaplanowanych cięć w Puszczy Białowieskiej. Resort środowiska podkreśla, że działa zgodnie z prawem - polskim i europejskim - które zobowiązuje nasz kraj do ochrony gatunków i siedlisk cennych dla UE.

Od kilku tygodni działacze Greenpeace i Fundacji Dzika Polska protestują przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. W czwartek po południu po raz kolejny zablokowali ciężki sprzęt używany do wycinki.

Puszcza Białowieska znajduje się na liście dziedzictwa przyrodniczego UNESCO. Minister środowiska Jan Szyszko zapowiedział niedawno, że Polska złoży wniosek do UNESCO, by puszczę wpisać na listę dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego. Jego zdaniem, kiedy puszczę wpisywano na listę światowego dziedzictwa, popełniono błąd, ograniczając się jedynie do kwestii przyrodniczej.

Komitet Światowego Dziedzictwa w 2014 r. przyjął zgłoszony przez Polskę i Białoruś wspólny wniosek o wpisanie obszaru Puszczy Białowieskiej, leżącej po obu stronach granicy, na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Według ministerstwa, odbyło się to bez konsultacji ze społecznością lokalną. Starania trwały od 2008 r., natomiast wniosek złożono w 2012 roku.

"Zbiegiem okoliczności wylansowaliśmy córkę leśniczego"

Szyszko skomentował także słynną sprawę koperty, którą dostał od "córki leśniczego" i którą próbował na posiedzeniu rządu wręczyć szefowi MSWiA.   – mówił też minister środowiska w radiu. To hasło zrobiło furorę i muszę powiedzieć, że jestem z tego dumny, bo zwrócono uwagę na zawód leśnika. Chcę panu powiedzieć, że córka leśnika to Inka. Tej Ince postawiliśmy niedawno pomnik, a to była dziewczyna, która pracowała jako córka leśniczego na terenie Nadleśnictwa Narewka, a później Nadleśnictwa Miłomłyn i tam została aresztowana, a później stracona. Chcę panu powiedzieć, że to jest wielkie dziedzictwo patriotyczne, ten zawód leśnika. 1650 leśników zostało rozstrzelanych przez Niemców bez żadnego sądu. Ponad 3000 leśników zostało rozstrzelanych przez Sowietów. 724 leży identyfikacja w Katyniu, Miednoje, Charkowie i Kijowie - stwierdził.

Minister przekonywał, że to co nagrała kamera Polsatu, skłoniło Polaków, by poszukali informacji o córce leśniczego i w ten sposób dowiedzieli się czegoś o historii Inki. Polskie dziedzictwo kulturowe polega między innymi na tym, że ja jako poseł, o ile dostaję coś i prośbę, żeby komuś przekazać, to przekazuję i nie zaglądam do środka, niech mi Pan wierzy. (…) Najprawdopodobniej to nie była córka leśniczego, tylko inna, ale zbiegiem okoliczności stało się coś takiego, że rzeczywiście żeśmy wylansowali tę córkę leśniczego, która ma tak wielkie zasługi dla historii Polski. W gruncie rzeczy dziękuję Polsatowi, który to ujawnił. Ujawnił coś, co było dla mnie oczywistością - stwierdził

Szyszko przekonywał przy tym, że dla niego przekazanie koperty było oczywistością, bo takie koperty bardzo często krążą po Sejmie. Ja sobie nie wyobrażam, że o ile Pan spotka kogoś – jako poseł czy jako przyjaciel - i ktoś mówi "oddaj pan coś, taką kopertę". Takie koperty są bardzo często - i w Sejmie i gdzieś indziej. "Daj tę kopertę tamtemu". Ja taką kopertę przekazuję. Naprawdę nie zaglądam do środka. Teraz z tą kopertą dzieje się to, co się powinno dziać: prawdopodobnie wędruje teraz oficjalną pocztą do pana ministra Błaszczaka. Jako poseł dostaję mnóstwo próśb, żeby przekazać rożnego rodzaju informacje różnym osobom i rzeczywiście one są w kopertach - mówił.

Jak mi Pan przekaże list do kogoś, to niech mi Pan wierzy, że go dostarczę do rąk własnych. Tak się pisze, taka forma jeszcze w Polsce występuje. Jak mi Pan da taką kopertę, to z przyjemnością komuś dostarczę jako poseł. Darz bór i szczęść Boże! - zadeklarował przy tym.

"Nikt nie ma wątpliwości, że takie koperty krążą w Prawie i Sprawiedliwości, w rządzie od dawna"

Do słów szefa resortu środowiska odniosła się w Polsat News szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Wyjaśnienia przedstawione przez ministra oceniła jako żenujące. Powinien przestać wyjaśniać i powiedzieć wprost, że chodziło być może o załatwienie jakiejś posady komuś spośród jego znajomych - podkreśliła Lubnauer. Dodała, że chyba nikt nie ma wątpliwości, że takie koperty krążą w Prawie i Sprawiedliwości, w rządzie od dawna.

My prowadzimy w tej chwili, jako Nowoczesna taki program +Radny Plus+, gdzie pokazujemy jak bardzo wzbogacili się radni Prawa i Sprawiedliwości w ciągu roku rządów PiS, kiedy trafili do spółek Skarbu Państwa, gdzie trafili do różnych urzędów, jak bardzo zmieniły się ich dochody na podstawie oświadczeń majątkowych, czyli na podstawie ogólnodostępnych dokumentów. I to pokazuje politykę kadrową Prawa i Sprawiedliwości, pokazuje załatwianie pracy dla krewnych i znajomych królika - mówiła.

Zdaniem Lubnauer również koperta przekazana przez Szyszkę zawierała prawdopodobnie jakieś CV, zawierała jakąś informację, kogo należy awansować, kogo należy zatrudnić.

Jak oceniła, zachowanie ministra środowiska świadczy o bucie i arogancji, oraz nieliczeniu się z opinią publiczną. Taka buta i arogancja rządzących często przesuwa się coraz dalej. Jeżeli widzą, że są praktycznie niekaralni, jeżeli widzą, że sondaże cały czas się utrzymują na wysokim poziomie to dochodzą do wniosku, że im wszystko wolno, że nie trzeba się niczym przejmować - stwierdziła Lubnauer.

"Powinien odznaczyć medalem za zasługi dla leśnictwa operatora Polsatu"

O wyjaśnienia przedstawione przez Szyszkę pytany był w Polsat News również rzecznik PO Jan Grabiec. Jak ocenił, z wywodu ministra środowiska wynika, że powinien odznaczyć medalem za zasługi dla leśnictwa operatora Polsatu, dzięki któremu rozsławione zostało imię córki leśnika.

Grabiec stwierdził, że w przekazaniu koperty szefowi MSWiA ewidentnie chodziło o próbę załatwienia pracy komuś. Świadczyły o tym - zdaniem rzecznika Platformy - m.in. kontekst i zachowanie ministra Błaszczaka, który wstydził się tej koperty i starał się zwrócić uwagę ministra Szyszko, że robi coś niewłaściwego.

Rzecznik PO zwrócił również uwagę, że szef MSWiA podobno nie otwierając tej koperty odesłał ją do ministra Szyszko. Według niego świadczy to, iż spodziewał się, że akt, w którym by uczestniczył, byłby przestępstwem. Zaznaczył, że przestępstwem opisanym w Kodeksie karnym jest m.in. powoływanie się na wpływy, obiecywanie załatwienia czegoś u urzędnika publicznego (...), chociażby zatrudnienia dla osoby związanej z ministrem Szyszką. To wszystko jest potencjalnie przestępstwo, powinna to zbadać prokuratura - dodał Grabiec.

Jak podkreślił, Platforma złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Powinno to zostać wyjaśnione. Nie wiem, czy kolega zza tego samego stołu, pan prokurator Ziobro, zechce to postępowanie prowadzić, ale powinien. Chyba, że standard zatrudniania przez koperty jest typowy dla tego rządu i dla tej władzy - powiedział Grabiec.