Jako pierwsza przed zgromadzonym w Warszawie tłumem wystąpiła Melania Trump. Mój mąż i ja jesteśmy bardzo zadowoleni z odwiedzin w waszym pięknym kraju; dziękuję za ciepłe przyjęcie - powiedziała małżonka amerykańskiego prezydenta.

Jak dodała, w czwartek miała szansę odwiedzić Centrum Nauki Kopernik, które określiła jako ciekawe i skłaniające do rozmyślań. Jak wielu z was wie, główną częścią, na której koncentruje się prezydencja mojego męża, jest bezpieczeństwo i dobrobyt ludzi Ameryki. Myślę, jak wszyscy możemy się zgodzić, że ludzie powinni być w stanie żyć swoim życiem bez strachu, niezależnie od tego, w jakim kraju żyją. Tego właśnie chce dla nas wszystkich na całym świecie - powiedziała.

Trump też zaczął swoje przemówienie od podziękowań. - Pan prezydent Duda i jego cudowna Pierwsza Dama przyjęli nas z ogromnym ciepłem i otwartością, z którą Polska jest znana na całym świecie, dziękuję - powiedział amerykański prezydent. Tłum co chwilę mu przerywał i skandował "Donald Trump!".

Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, dziękuję także premier Beacie Szydło Jesteśmy bardzo zadowoleni, że były prezydent Lech Wałęsa również do nas dołączył  - kontynuował Trump. Ale tym razem zamiast owacji z publiki można było słyszeć buczenie i gwizdy. Podobnie reagowała część osób zgromadzonych na placu, gdy swoje miejsca zajmowali politycy opozycji.