Na wstępie listu Romaszewska tłumaczy dlaczego zdecydowała się go wysłać. "Piszę do Was, bo dowiedziałam się, że niepokoicie się, czy w Polsce przestrzegane są swobody obywatelskie, a w szczególności martwi Was możliwość swobodnych zgromadzeń i wyrażania na nich wszelkich opinii, oczywiście poza wzywaniem do rozlewu krwi" - czytamy.

W piśmie Romaszewska przypomniała, że w 1983 r. była "więźniem sumienia objętym Waszą opieką". "Żywię dla Was wielką sympatię i wdzięczność. Zawsze uważałam AI za organizację poważną i nie poddającą się łatwo prymitywnej propagandzie politycznej" - napisała b. opozycjonistka.

"Lubię Was za to, że jesteście, a w każdym razie usiłujecie być bezstronni i walczycie, żeby nigdzie na świecie nie było więźniów sumienia. Przeczytałam, że martwicie się, że w moim Kraju, Polsce, nie ma wolności zgromadzeń. Proszę się nie niepokoić" - dodała.

"W Polsce każdy ma prawo do pokojowych demonstracji, natomiast nikt nie ma prawa przeszkadzać innym w ich potrzebie demonstrowania" - podkreśliła Romaszewska.

W tym kontekście odniosła się do zbliżającej się kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, na której swoją obecność zapowiedział m.in. b. prezydent Lech Wałęsa.

Pod koniec czerwca b. prezydent Lech Wałęsa udostępnił wpis stowarzyszenia "My naród", które zapowiedziało: "My, Naród razem z Lechem Wałęsą i Władysławem Frasyniukiem na kontrmanifestacji miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca 2017, nie może Was zabraknąć. To się dzieje teraz!". Były prezydent skomentował: "Potwierdzam swoją obecność".

"(...), kiedy naszych dwóch ważnych działaczy solidarnościowych W. Frasyniuk i L. Wałęsa będzie wraz z kolegami protestować i fizycznie przeszkadzać, żeby inni, często też zasłużeni działacze Solidarności, nie mogli spokojnie demonstrować swojego punktu widzenia na otaczającą nas rzeczywistość, a policja będzie ich usuwać z drogi demonstrujących, to faktu tego nie można nazywać brakiem możliwości demonstrowania. Wręcz przeciwnie, to przejaw zasady, że każda demonstracja ma prawo odbyć się i nie wolno jej przeszkadzać" - czytamy w liście do Amnesty International.

"Chciałabym Wam Koledzy wyjaśnić, że w Warszawie, w Polsce są stałe terminy niektórych demonstracji czy zgromadzeń publicznych. Należą do nich uroczystości państwowe, procesje religijne, także miesięcznice smoleńskie oraz wszelkie inne demonstracje zgłoszone, jako przeprowadzane cyklicznie. Zgodnie z obowiązującym prawem, w tych miejscach nie odbywają się inne demonstracje. Można natomiast gromadzić się i manifestować w odległości 100 metrów od nich" - tłumaczy b. opozycjonistka.

Jak dodała czasu i miejsca dla wszelkich innych wystąpień publicznych czy demonstracji i wyrażania na nich swoich poglądów zostaje pod dostatkiem. "Jeszcze raz powtarzam, w Polsce każdy ma prawo do pokojowych demonstracji, ale nikt nie ma prawa przeszkadzać innym w ich potrzebie demonstrowania" - czytamy w piśmie.

"Chciałabym, aby wszystkie kraje Europy i świata mogły poszczycić się takim poziomem swobód obywatelskich, jaki panuje w Polsce" - stwierdziła Romaszewska.

Zofia Romaszewska to działaczka opozycji z PRL, aktywistka NSZZ "Solidarność", pomagająca w PRL represjonowanym i ich rodzinom, współtwórczyni Biura Interwencji Komitetu Obrony Robotników. Jest laureatką Nagrody Praw Człowieka Fundacji Aurora przy Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii (1987). Dwukrotnie, w 2010 i 2015 roku, Romaszewska była zgłaszana przez klub Prawa i Sprawiedliwości jako kandydatka na Rzecznika Praw Obywatelskich. Angażowała się w inicjatywy podejmowane przez PiS.

W czasie obchodów ostatniej, czerwcowej miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie kilkadziesiąt osób usiadło w poprzek jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki uczestnikom Marszu Pamięci. Policja skierowała 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu. Wśród kontrmanifestujących był min. Władysław Frasyniuk.

Od kwietnia obowiązują zmiany w Prawie o zgromadzeniach, które dały pierwszeństwo tzw. zgromadzeniom cyklicznym, czyli np. miesięcznicom. Ustawa daje możliwość otrzymania na trzy lata zgody władz na cykliczne organizowanie zgromadzeń i brak możliwości organizacji konkurencyjnego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie.

Wyjątkiem jest organizacja zgromadzenia w tzw. trybie uproszczonym, który nie blokuje możliwości zorganizowania go w bezpośrednim pobliżu innej demonstracji, w tym też demonstracji cyklicznej - z tej możliwości prawnej korzystają organizatorzy tzw. kontrmanifestacji smoleńskich.