Waszczykowski był pytany w TVP Info o trwające demonstracje przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości, które niektóre zagraniczne media, określiły mianem "rewolucji".

Szef MSZ, odnosząc się do tych doniesień stwierdził, że "żadnej rewolucji nie ma". Są oczywiście protesty, które są widowiskowe, ale nie tak olbrzymie jak pokazują to niektóre telewizje - zauważył minister.

Jego zdaniem, obecne protesty to "kolejna, po grudniu ubiegłego roku, próba obalenia władz". Kwestia sądów, reform takich czy innych, (...) to są tylko preteksty - ocenił szef MSZ. Głównie chodzi o to, że opozycja nie zaakceptowała wyniku wyborów zarówno prezydenckich, jak i parlamentarnych w Polsce. Nie akceptuje tego rządu i tego kierunku rozwoju i reform w Polsce, i na tym polega problem - podkreślił.

Według Waszczykowskiego, za protestami stoją "potężne siły", które straciły pieniądze po tym, jak PiS doszło do władzy. To są potężne siły, które ingerują w tej chwili w Polsce, aby odzyskać te pieniądze, a mogą to zrobić poprzez powrót do tego, aby było, jak było - oświadczył.

16 grudnia 2016 r. posłowie opozycji zablokowali mównicę w sali plenarnej Sejmu. Był to protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby oraz planowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Szef MSZ został też spytany o to, "jak się mają polskie sprawy zagranicą". Wszystkie zadania, które zostały postawione przed ministrem spraw zagranicznych od dwudziestu miesięcy są realizowane" - zapewnił. "Nasza część Europy jest zintegrowana, zjednoczona. Świadczy o tym chociażby odbudowanie Grupy Wyszehradzkiej - powiedział.

Jako Polska, czy jako region Trójmorza, mamy swoją markę w całej Unii Europejskiej i Unia też przyjmuje w niektórych sytuacjach nasz punkt widzenia. Na przykład na uchodźców czy przyszłość Unii Europejskiej - podkreślił Waszczykowski.