Łapiński pozwolił sobie na odpowiedź na krytykę, jaka pod adresem prezydenta padła z ust wiceministrów sprawiedliwości. - Panowie (Patryk) Jaki i (Michał) Wójcik są wiceministrami i posłami dzięki zwycięstwu Andrzeja Dudy w wyborach i to niestosowne, aby wypowiadali się w takim tonie do prezydenta - odpowiedział na antenie TVN24 na słowa wiceministra Patryka Jakiego, który twierdził, że prezydent go zawiódł, oraz na komentarz wiceministra Michała Wójcika, który mówił, że głowa państwa złamała publiczną obietnicę, dotyczącą podpisania ustaw o KRS i SN. - To dzięki zwycięstwu Andrzeja Dudy Patryk Jaki jest wiceministrem. Gdyby tego zwycięstwa nie było, siedziałby albo poza parlamentem, albo w ławach opozycji - dodał były poseł PiS. Stwierdził też, że dopiero jeśli politycy krytykujący prezydenta będą w stanie osiągnąć taki wynik wyborczy, jaki uzyskał Andrzej Duda w wyborach, będą mogli rozmawiać z głową państwa, jak równy z równym.

Łapiński pozwolił sobie na uszczypliwość pod adresem partii Zbigniewa Ziobry - Solidarnej Polski, wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy. Rzecznik Andrzeja Dudy stwierdził bowiem, że ma nadzieję, iż to ugrupowanie nie będzie znów rozbijać prawicy. Zaznaczył, że obecny rząd cieszy się niedużą większością głosów w parlamencie, więc ewentualny rozłam w ekipie rządzącej mógłby doprowadzić do utraty władzy i przedterminowych wyborów.

Prezydent i szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro nie pałają do siebie sympatią od 2014, czyli od wyborów do Parlamentu Europejskiego, w których ugrupowanie obecnego ministra sprawiedliwości nie zdobyło żadnego mandatu. Andrzej Duda, który został w PiS podczas rozłamu, kpił wtedy z wyniku prawicowej partii. W odpowiedzi usłyszał od Ziobry, że jest "Judaszem". Obecny szef resortu sprawiedliwości zagroził też ujawnieniem "niemiłych faktów" o przeszłości Dudy.

Łapiński nie oszczędzał też posła Marka Suskiego z PiS, który nie tylko zasugerował, że obecny prezydent może nie zostać wystawiony przez PiS do walki o drugą kadencję, ale porównał też zachowanie głowy państwa do postępowania Armii Czerwonej podczas Powstania Warszawskiego. - Prezydent nie jest tak wytrawnym historykiem jak poseł Suski - powiedział jego rzecznik. Dlatego - jak dodał - głowa państwa nie zabierze głosu w tej sprawie. Zauważył też, że za kilka lat, gdy partie będą decydować kogo wystawią jako kandydata na prezydenta, to PiS można hipotetycznie uznać, że to poseł Suski będzie startował w wyborach.

Dostało się też generalnej strategii PiS - Krzysztof Łapiński przypomniał bowiem, że zanim obóz rządzący zabrał się za reformę sądów, zdecydowana większość Polaków chciała zmian w wymiarze sprawiedliwości. Jednak po przeprowadzeniu tych ustaw przez parlament wybuchły protesty, a ponad połowa społeczeństwa chciała, by prezydent zawetował nowe prawo. Dlatego też rzecznik Andrzeja Dudy stwierdził, że gdyby ustawy przygotowano profesjonalnie oraz gdyby nie przeprowadzono ich w Sejmie w takim tempie i w taki sposób, to prezydent nie miałby nic zmianom w wymiarze sprawiedliwości do zarzucenia. Gratuluję "sprawnego" przeprowadzenia tej reformy - najpierw 80 proc. ją popiera, a w wyniku takiego procedowania ustaw, społeczeństwo protestuje, a 50 proc. jest przeciwko tym ustawom - podsumował.

Na słowa rzecznika prezydenta ostro odpowiedział Patryk Jaki. Zasugerował na Twitterze, że taka wypowiedź daje szanse na rozgrywanie obozu [rządzącego - red.]. Dodał też, że "ludzie od PR" nie będą dla niego "partnerami do rozmów".