Od kwietnia obowiązuje ustawa, która zakłada możliwość otrzymania na trzy lata zgody władz na cykliczne organizowanie zgromadzeń i brak możliwości organizacji konkurencyjnego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie. Odległości między przeciwnymi manifestacjami nie mogą być mniejsze niż 100 metrów.

Przygotowany przez posłów PO projekt nowelizacji Prawa o zgromadzeniach, który zmierza do wykreślenia tych zapisów, wpłynął do Sejmu pod koniec czerwca.

W projekcie stanowiska rządu wskazano, że przygotowane przez PO rozwiązania "mogą negatywnie wpłynąć na poziom bezpieczeństwa podczas niektórych zgromadzeń, których ochrona, podobnie jak zapewnienie wolności zgromadzeń, należy do podstawowych obowiązków państwa".

"Uzasadnienie do ustawy nie zawiera informacji co do przyczyn, dla których wnioskodawcy chcą odejść od określenia minimalnej odległości pomiędzy zgromadzeniami. Zaproponowane rozwiązanie może utrudnić zapewnienie bezpieczeństwa podmiotom korzystającym z wolności zgromadzeń i stanowić potencjalne zagrożenie dla porządku publicznego" - podkreślono.

Pod koniec maja Sejm odrzucił analogiczny projekt posłów PO. Wiceszef MSWiA Sebastian Chwałek mówił wówczas, że resort nie widzi konieczności zmieniania obecnego Prawa o zgromadzeniach. Jak argumentował, ta ustawa pozwala na zwiększenie bezpieczeństwa wszystkich protestujących oraz została uznana przez Trybunał Konstytucyjny za zgodną z konstytucją.

W grudniu 2016 r. prezydent Andrzej Duda poprosił Trybunał Konstytucyjny o zbadanie - w tzw. trybie prewencyjnym - przepisu wprowadzającego zgromadzenia cykliczne. W marcu TK orzekł, że przepisy te są zgodne z konstytucją. Po ogłoszeniu decyzji Trybunału ówczesny dyrektor biura prasowego prezydenckiej kancelarii Marek Magierowski powiedział, że prezydent podtrzymuje swe wątpliwości dotyczące Prawa o zgromadzeniach, z drugiej strony szanuje wyrok TK.