Referat został odczytany przez wiceministra środowiska Sławomira Mazurka podczas konferencji pt. "Człowiek i Przyroda – Roztocze"; Szyszko - choć wcześniej zapowiedział swoją obecność – nie mógł przybyć.

To dzięki tym, którzy użytkowali żywe zasoby przyrodnicze, a więc polskiemu rolnikowi, leśnikowi, myśliwemu oraz wyśmienitej kadrze naukowej z zakresu ekologii teoretycznej i stosowanej, użytkowano tak polskie zasoby przyrodnicze, że zachowano je w idealnym stanie. Polska posiada pełną gamę rodzimych, dziko żyjących gatunków w tej strefie geograficznej – napisał Szyszko.

Ocenił, że po ponad 10 latach w UE - w której "zgodnie z oficjalnymi hasłami priorytetem jest zrównoważony rozwój", w obszarze przyrody doprowadzono w Polsce do "niszczenia polskiego potencjału, w tym zasobów bioróżnorodności".

Zamiast kształcenia w kierunku zrozumienia istoty zrównoważonego rozwoju i zasad funkcjonowania przyrody, zmieniono tak mentalność znacznej części społeczeństwa, że zakaz wycinania drzew, zakaz zabijania zwierząt, zaczął urastać do rangi najwyższej i praktycznie jedynej formy ochrony przyrody. Polskie rolnictwo i polskie łowiectwo zaczęło być traktowane wręcz jako główne zagrożenie polskiej przyrody ożywionej - uważa Szyszko.

Jako przykłady niewłaściwej troski o przyrodę podał protesty dotyczące doliny Rospudy i Puszczy Białowieskiej.

W przypadku Rospudy, w celu ochrony siedlisk i gatunków, zmieniono lokalizację obwodnicy Augustowa, prowadząc ją przez tereny rolnicze zamiast leśne. Zmieniono w ten sposób krajobraz polno-leśny, historyczny układ pól, łąk i lasów. Zmniejszono liczbę miejsc pracy i doprowadzono do zaniku występowania wielu cennych, dziko występujących gatunków – zaznaczył Szyszko.

W przypadku Puszczy Białowieskiej w celu ochrony środowiska i gatunków zaprzestano użytkowania sadzonych w przeszłości drzewostanów, wywołując tym samym w nich masowe pojawienie się rożnych chorób. Na ogromnej powierzchni zamarły drzewostany, a w ślad za tym zaczęły zmieniać się siedliska i gatunki będące obiektem ochrony. Równocześnie z zanikiem cennej bioróżnorodności zniknęły miejsca pracy, a miejscowa ludność zamiast palić tradycyjnie drewnem jest zmuszona do zakupu wysokoemisyjnego taniego węgla z importu - stwierdził minister.

Takim zjawiskom należy przeciwdziałać, a jedyną szansą jest edukacja w zakresie ekologii integralnej, pozwalającej na rozumienie przyrody i roli jaką człowiek powinien pełnić w stosunku do niej – podsumował Szyszko.