Dalsze losy sprawy Mariusza Kamińskiego, już dziś wyjątkowo skomplikowanej i zawiłej, zależą od decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Ma się on zająć wnioskiem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego - chce on rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sądem Najwyższym. Chodzi o to, że SN w maju stwierdził, iż ułaskawić można jedynie osobę prawomocnie skazaną, tymczasem na takie ułaskawienie zdecydował się prezydent Andrzej Duda wobec byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, skazanego na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. To pierwsza z okoliczności, w której pojawia się Sąd Najwyższy.

Druga to kasacja, która dotyczy umorzenia sprawy Mariusza Kamińskiego przez sąd już po podpisaniu przez prezydenta ułaskawienia. Wniosek w tej sprawie złożyli oskarżyciele posiłkowi, którzy chcieliby doprowadzenia procesu do końca. SN miał obradować w tej sprawie 9 sierpnia - sprawa jednak została zawieszona ze względu na opisany powyżej spór kompetencyjny. Ruch więc leży po stronie TK.

Stanisław Biernat, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, widzi dwa scenariusze tego, co może się wydarzyć. Jeden z nich przewiduje, że Trybunał rozstrzygnie spór kompetencyjny na korzyść prezydenta. Drugi zaś zakłada, że TK będzie czekał z wydaniem orzeczenia do czasu przeprowadzenia nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Gdy do tego dojdzie, wówczas sprawa miałaby zostać umorzona. Wtedy jednak SN będzie już działać wedle nowych przepisów.

Co ciekawe, sędzia Biernat w rozmowie z Onetem tłumaczy, że jego zdaniem sporu kompetencyjnego nie ma.

- Spór kompetencyjny występuje, gdy co najmniej dwa centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia. Podkreślam: rozstrzygnięcia tej samej sprawy, a nie rozstrzygania powiązanych ze sobą funkcjonalnie czy proceduralnie spraw. (...) Czym innym jest kompetencja prezydenta do stosowania prawa łaski, a czym innym określenie przez Sąd Najwyższy prawnych konsekwencji stosowania prawa łaski wobec osoby skazanej nieprawomocnym wyrokiem. To nie są te same kompetencje - wyjaśnia sędzia Biernat.

Wizyty polityków w TK

Stanisław Biernat przyznaje również, że jeszcze przed jego przejściem w stan spoczynku był świadkiem wizyt polityków PiS w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. Jak mówi, goszczą oni w sędziowskiej części budynku, do której można wejść tylko, jeśli ma się imienne zaproszenie od sędziego.

- Ja widywałem w TK w pierwszej połowie roku posła Arkadiusza Mularczyka i wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła. A wiem od pracowników, że bywał tam też minister Zbigniew Ziobro. A przecież jest on niektórych sprawach wnioskodawcą, kiedy występuje przed TK jako prokurator generalny. A Mularczyk występuje w kontrowersyjnych sprawach, którymi zajmuje się TK — choćby w sprawie wyboru pierwszej prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf. Wcześniej było nie do pomyślenia spotykanie się z politykami zaangażowanymi w sprawy toczące się przed Trybunałem. Jak widać ten czas już minął - dodaje Biernat.

Do wywiadu sędziego Biernata odniosło się biuro prasowe Trybunału Konstytucyjnego. W komunikacie mowa jest o "nieuprawnionych sugestiach i interpretacjach". CZYTAJ WIĘCEJ >>>