"Okazuje się, że upadłość piramidy finansowej Amber Gold i jej dziecka OLT Express mogła być także jedną z przyczyn upadłości niemieckich linii lotniczych Air Berlin" - napisał w środę europoseł na swoim blogu.

Linie Air Berlin poinformowały we wtorek, że złożyły w sądzie rejonowym w Berlinie wniosek o otwarcie postępowania upadłościowego. Niemiecki rząd przyznał przewoźnikowi kredyt w wysokości 150 mln euro w celu utrzymania połączeń lotniczych. Pieniądze mają wystarczyć na trzy miesiące działalności drugich co do wielkości niemieckich linii lotniczych. W ten sposób uda się uniknąć zawieszenia lotów. Jak podał we wtorek przewoźnik, po oświadczeniu głównego akcjonariusza Etihad o zaprzestaniu finansowego wsparcia "doszliśmy do wniosku, że Air Berlin PLC nie ma przed sobą pozytywnej prognozy rozwojowej".

Air Berlin jest od kilku lat na minusie. W 2016 roku straty przewoźnika wyniosły 780 mln euro, a jego łączne długi to blisko 1,2 mld euro. Kryzys pogłębił się po wprowadzeniu w marcu letniego rozkładu lotów.

"Warto na to wszystko zwrócić uwagę, bo jak wynika z dotychczasowych przesłuchań wielu świadków przed sejmową komisją śledczą w sprawie Amber Gold, to właśnie linie Air Berlin miały przejąć polski rynek lotniczy" - napisał europoseł.

Jak wskazał, "to właśnie do Berlina na rozmowy do Air Berlin bardzo często latał Marcin P., współwłaściciel Amber Gold i linii lotniczych OLT Express, które miały doprowadzić do upadłości narodowego przewoźnika LOT S.A."

"Przypomnijmy tylko, że odbywające się przed sejmową komisją śledczą pod koniec czerwca przesłuchanie Marcina P. ujawniło, że miała miejsce próba doprowadzenia do upadłości narodowego przewoźnika spółki LOT S.A. poprzez działania podejmowane przez OLT Express. Marcin P. wyjaśnił, że mimo tego, iż od ministerstwa gospodarki otrzymał propozycje zakupu LOT S.A., nie był tym zainteresowany, ponieważ strategia jego firmy była inna, doprowadzić to przedsiębiorstwo do upadłości, a następnie przejąć jego klientów i +sprzedać polski rynek+ niemieckim liniom lotniczym Air Berlin" - czytamy na blogu.

Jak dodał Kuźmiuk, "jak się okazało wszystko było na dobrej drodze, Marcin P. miał precyzyjną informację, że najdalej w październiku 2012 roku zarząd LOT S.A. zgłosi wniosek o upadłość tej spółki ze względu na bardzo trudną sytuację finansową". W jego ocenie "paromiesięczna działalność OLT Express powodowała poważne starty spółki LOT S.A."

Europoseł przypomniał odpowiedź ówczesnego ministra skarbu państwa z października 2012 roku, który powiedział, że "czteromiesięczna działalność spółki OLT Express spowodowała po stronie PLL LOT S.A. powstanie dodatkowych kosztów na kwotę przynajmniej 34 mln zł (konieczność znacznego obniżenia cen biletów na liniach krajowych, a także dodatkowych kosztów na reklamę)".

"Gdyby działalność OLT Express polegająca na stosowaniu dumpingowych cen na bilety lotnicze na liniach krajowych była kontynuowana, LOT S.A nie mógłby jej wytrzymać i musiałby zgłosić wniosek o upadłość. A wtedy OLT Express mógłby przejąć ten rynek i zaoferować go strategicznemu inwestorowi, którym miały być linie Air Berlin, które jak się okazuje już w 2012 roku szukały możliwości zarobkowania nie tylko na niemieckim rynku. Operacja z przejęciem polskiego rynku lotniczego przez Air Berlin za jakieś +drobne pieniądze+ się nie udała i jak ogłosił wczoraj niemiecki przewoźnik +nie ma przed sobą pozytywnej prognozy rozwojowej+" - napisał na blogu Kuźmiuk.

Pod koniec czerwca zeznający przed komisją śledczą b. szef Amber Gold Marcin P. zwracał uwagę, że w 2012 r. wiele osób, dziennikarzy wiedziało, że LOT najpóźniej w październiku, listopadzie 2012 r. ogłosi upadłość., bo nie ma pieniędzy. "LOT nie miał w pewnym momencie pieniędzy na wypłaty wynagrodzeń w okresie 2012 r. i nie był w stanie konkurować w żaden sposób z innymi liniami lotniczymi" - powiedział P. dodając, że "czy to by była spółka OLT, czy weszłaby Lufthansa, czy wszedłby Air Berlin, każdy by wykończył LOT w tamtym momencie, bo był tak zarządzany" - mówił wówczas P.