Na odprawie wywiadowcy pytali, dlaczego używa się ich do takich zadań. Dowódca powiedział: wykonać i Koniec. Były złośliwe komentarze, buczenie, ale co mieli zrobić? – wykonali, opowiada "Gazecie Wyborczej" policjant z Komendy Stołecznej.

Według informatorów "GW", inwigilacją kierowali insp. Sławomir Piekut i komisarz Karol Żak, czyli najlepsi specjaliści od obserwacji w Warszawie. Stworzono nie tylko bazę wizerunków najbardziej aktywnych uczestników manifestacji w obronie sądów, ale wykorzystano też samochody do tajnej obserwacji. Zakładano też na dużą skalę tzw. podsłuchy pięciodniowe, które można stosować bez zgody sądów w razie nadzwyczajnego zagrożenia.

Chodziliśmy za osobami śledzonymi, odbieraliśmy ich spod domu, byliśmy z nimi przez cały dzień a z się położyli spać. To była pełna obserwacja z udziałem samochodów i wywiadowców – podsumowuje informator.

Doniesienia te komentowali na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie posłowie Nowoczesnej. To jest już przekroczenie kolejnej granicy. Obywatele mogą być pewni, że państwo będzie wykorzystywało metody, także nielegalne, do tego, żeby ich inwigilować. Tak samo, jak politycy mogą być pewni, że władza PiS będzie wykorzystywała wszystkie możliwe metody, żeby prowadzić inwigilację - podkreślił Adam Szłapka.

Jego zdaniem, stanowisko policji, która tłumaczyła, że chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa jest aroganckie i nieprawdziwe. Nikt z nas nie prosił o tego typu ochronę - wskazywał. To jest absolutnie skandaliczna sytuacja, to jest złamanie kręgosłupów policjantom - dodał poseł.

Szłapka wyraził nadzieję, że prokuratura podejmie działania, mające na celu wyjaśnienie tej kwestii. Jeśli nie, to - mówiąc kolokwialnie - zostaje w papierach i będzie punkt zaczepienia, gdy już Zbigniew Ziobro przestanie być prokuratorem generalnym, żeby to wyjaśniać - podkreślił. Zapowiedział, że politycy Nowoczesnej będą o sprawę inwigilacji pytali w interpelacjach, nie wykluczył też złożenia wniosków do prokuratury.

Szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że mamy do czynienia z sytuacją, w której chodziło o bezczelne śledzenie opozycji. Chodziło o to, żeby wiedzieć, co opozycja chce robić i jak działa - mówiła. Podkreśliła, że w wielu krajach w takiej sytuacji doszłoby do dymisji rządu. W jej ocenie, minister Błaszczak powinien honorowo podać się do dymisji.

Autorowi arytkułów w "GW" odpowiedział we wtorek po południu rzecznik KSP. Podkreślił, że zawierają one nieprawdziwe informacje.

Na podstawie obowiązujących przepisów funkcjonariusze komórek tzw. wywiadowców prewencji realizują zadania prewencyjne i usytuowane są właśnie w służbie prewencyjnej policji, a konkretnie służbie patrolowej. Nie realizują oni zadań operacyjnych, a więc również wskazanych w tekście działań operacyjno-rozpoznawczych, nie mają na wyposażaniu i nie wykorzystują +samochodów do skrytej obserwacji+, nie realizują +pięciodniowych podsłuchów+, a tym bardziej nie tworzą +baz z wizerunkami najbardziej aktywnych uczestników manifestacji+. Zadania im powierzone podczas odprawy dotyczyły zagadnień o charakterze typowo prewencyjnym i nie odbiegały w żaden sposób od zadań realizowanych przez tych samych funkcjonariuszy w trakcie zabezpieczenia różnych wydarzeń, jak chociażby wizyty prezydenta Donalda Trumpa czy przyjazdu do Polski pary książęcej - zapewnił komisarz Sylwester Marczak.

Chcę zdecydowanie zaznaczyć, że nasze działania o charakterze prewencyjnym miały zapewnić bezpieczeństwo wszystkim osobom biorącym udział w zgromadzeniu i nie miały nic wspólnego z inwigilacją. Już dzisiaj możemy śmiało powiedzieć, że zadanie to zostało wykonane i protesty przebiegły bez większych zakłóceń. Za wyjątkowo sumienne podejście do zadań przez policjantów należą się im słowa podziękowania - dodał rzecznik KSP.