- Problem polega na tym, że całe przygotowania do tych ćwiczeń i przebieg działań przygotowawczych jest tak niejasny i tak nieprzejrzysty, a dochodzą tak różne informacje, że faktycznie nie ma jasności, jakie są rzeczywiste cele strony rosyjskiej związane z tymi ćwiczeniami - podkreślił w rozmowie z PAP szef MON.

- Stąd obawy, że mogą one być częścią szerszej operacji polegającej na pozostawieniu wojsk w pobliżu części wschodniej granicy Polski na Białorusią - powiedział Macierewicz, który w piątek w Orzyszu wraz z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem odwiedził bojową grupę batalionowa NATO, która wzmacnia wschodnią flankę Sojuszu.

Według Macierewicza, także ten "ostatni aspekt należy brać poważnie pod uwagę, zważywszy coraz ostrzejszą retorykę militarną ze strony pana Putina".

Pytany, czy jest możliwość wysłania obserwatorów na ćwiczenia Zapad odpowiedział, że tak. - Rosjanie zaproponowali taką możliwość na pewno Litwie i kilku innym krajom. Jeśli przyjdzie do nas takie zaproszenie, to my także wyślemy naszych obserwatorów. Trzeba mieć świadomość, że 12,5 tys. wojsk, które jest tam wprowadzone, zgodnie z zasadami i na takim poziomie jak jest to dopuszczalne, to nie wszystkie wojska, które są tam skoncentrowane w związku z ćwiczeniami Zapad - dodał minister.

Zaznaczył, że "polska strona ma informacje o dużo szerszej mobilizacji, o dużo szerszych przygotowaniach ćwiczeniowych, poza tymi wojskami, które zostały wprowadzone już teraz na Białorusi".

Manewry Zapad'17 mają się odbyć w dniach 14-20 września. W ćwiczeniach ma wziąć udział 12,7 tys. wojskowych, w tym 3 tys. z Rosji; zaangażowanych zostanie 700 jednostek sprzętu wojskowego.