Były premier był pytany w popołudniowej rozmowie RMF FM o kwestie reparacji wojennych od Niemiec. - Oczywiście należy o tym rozmawiać. Na pewno jest tak, że Polska strona ma moralne prawo do odszkodowań, ale nie można tego wykorzystywać w taki sposób, żeby zaprzepaścić dobre relacje, które istnieją między Niemcami i Polską – powiedział były premier.

Przypomniał także, jak wyglądały kulisy ostatniego etapu rozmów między Polską a Niemcami ws. odszkodowań. - Mój rząd wziął na siebie zadanie, aby wypłacić odszkodowania dla przymusowych robotników Trzeciej Rzeszy - Polek i Polaków. Negocjowaliśmy bardzo długo w zaciszu gabinetów i dopiero, gdy sprawa została wstępnie uzgodniona z niemieckim rządem, przemysł niemiecki zgodził się wpłacić ok. 5 mld euro. Wtedy to były naprawdę wielkie pieniądze powiedział Buzek. - Dopięliśmy z kanclerzem Schroederem (Gerhard, ówczesny kanclerz Niemiec - PAP) ostatnich decyzji i to się naprawdę udało nie pogarszając relacji polsko-niemieckich - podkreślił.

Buzek powiedział też, że do dziś temat reparacji jest podnoszony w rozmowach politycznych. - Cały czas w jakiś sposób jest to dyskutowane w zaciszach gabinetów. Ale, jak dodał sprawa odszkodowań "jest to bardzo długi proces", o którym należy mówić "bardzo ostrożnie". - Rozpatrujmy prawne aspekty. Dokładnie to powiedzieli prezydenci: bądźmy bardzo powściągliwi w wypowiadaniu się na ten temat - zaapelował szef komisji energii PE.

Tusk "wysadzony z siodła"?

W internetowej części rozmowy w RMF FM Jerzy Buzek był pytany o głosy mówiące o "wysadzeniu z siodła" przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera. - Obydwaj ci panowie kończą swoją kadencję za mniej więcej dwa lata i do tego momentu nic takiego się w ogóle wydarzyć nie może. (…) Tusk przez dwa lata jest pewnym przewodniczącym RE, a Jean-Claude Juncker zapowiedział, że nie będzie już więcej startował - więc ten pomysł jest zupełnie chybiony - ocenił gość RMF FM.