Petru wnioskując o przerwę, aby premier Beata Szydło mogła zaprezentować stanowisko rządu ws. ustawy, która ograniczy handel w niedzielę podkreślił, że w wyniku tej ustawy pracę straci 100 tys. osób. - Ci, którzy nie chcą robić zakupów w niedzielę, niech nie robią - zaznaczył poseł.

Jak zauważył, w Polsce wschodniej, w takich miastach, jak Rzeszów, Przemyśl, Siedlce czy Białystok, 50 proc. obrotów handlowych odbywa się właśnie w niedzielę, bo robią tam zakupy m.in. Ukraińcy, Litwini i Białorusini.

Marszałek Marek Kuchciński zwrócił uwagę posłowi Nowoczesnej, że jego wniosek nie dotyczy porządku dziennego obrad. W odpowiedzi na to, Petru powiedział: "To jest fundamentalna kwestia, bo to jest w tym momencie procedowane w Sejmie".

Marszałek Sejmu podkreślił kolejny raz, że Petru występuje w sposób nieregulaminowy i przywołał go do porządku. Lider Nowoczesnej mimo kilkakrotnego upominania go przez Kuchcińskiego, nie chciał opuścić mównicy. Zrobił to dopiero po dłuższej chwili.