Jak ustaliło radio ZET, nastąpiła gwałtowna wymiana pism i rząd wystąpił do prezydenta o przedłużenie misji, a Andrzej Duda zgodę wydał.

Pierwotnie misja była planowana od maja do końca sierpnia i co prawda polskie F-16 wróciły do Malborka, ale Amerykanie poprosili o wzmocnienie ich patroli. MON był zdania, że skoro samoloty startują z polskiego lotniska, to nie trzeba prezydenta pytać o zgodę, nawet jeśli latają nad Litwą, Łotwą czy Estonią.