O tym, że Gronkiewicz-Waltz powinna zmienić zdanie i brać udział w pracach komisji, przekonani są także inni politycy, zarówno PiS, jak i opozycji, którzy wypowiadali się w niedzielnych programach publicystycznych.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił w czwartek wnioski Gronkiewicz-Waltz w sprawie sporu kompetencyjnego co do reprywatyzacji, między prezydentem stolicy i komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w Warszawie. NSA uznał, że kompetencje obu organów są w istocie zbliżone, chociaż nie są tożsame.

Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie odmawia udziału w posiedzeniach komisji. - Ja jestem do dyspozycji - jeszcze raz powtórzę - prokuratora, nie będę (...) przed komisją weryfikacyjną wydawała się na lincz. To nie jest kwestia jakiegoś wizerunku (...). To jest kwestia naruszenia godności - mówiła prezydent Warszawy w piątek w TVN24.

Wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk (PiS) ocenił w niedzielę w TVP Info, że po wydaniu orzeczenia w sporze kompetencyjnym przez NSA, Gronkiewicz-Waltz "udaje, że jej nie ma i nie zamierza wypełnić tego wyroku". - Hanna Gronkiewicz-Waltz jest trzecią osobą w PO (jest wiceprzewodniczącą ugrupowania) i to Platforma ponosi polityczną odpowiedzialność za jej działania – podkreślił Dworczyk.

Neumann powiedział rano w Radiu ZET i Polsat News, że sprawa udziału Gronkiewicz-Waltz w pracach komisji weryfikacyjnej była omawiana podczas czwartkowego posiedzenia zarządu Platformy, gdzie obecna była także prezydent stolicy. - Rady, których jej udzielaliśmy, bo możemy tylko radzić, raczej skłaniały się do tego, żeby pani prezydent poszła i stanęła do bitwy na komisji - podkreślił szef klubu PO.

Jego zdaniem Gronkiewicz-Waltz powinna wziąć udział np. w grudniowej rozprawie przed komisją dotyczącej kamienicy przy ul. Nabielaka 9, gdzie mieszkała Jolanta Brzeska - działaczka społeczna, która zginęła w 2011 roku w niewyjaśnionych okolicznościach. - To za czasów PiS ta kamienica została zreprywatyzowana. Po to musi tam iść, na tę komisję, żeby bronić prawdy przed tym kłamstwem, które jest rozpowszechnione - powiedział Neumann.

Wyraził też pogląd, że jeśli Gronkiewicz-Waltz nie zdecyduje się bronić przed komisją, wówczas "odejdzie po 12 latach prezydentury Warszawy z garbem reprywatyzacji". - Zarzucą jej wszystko - także to, jak mówiliśmy np. o tej kamienicy przy ul. Nabielaka i tej głośnej sprawie Jolanty Brzeskiej, gdzie inny prezydent decydował o tych reprywatyzacjach. Warto o tym mówić - zaznaczył.

Dopytywany, przyznał że Gronkiewicz-Waltz powinna także uczestniczyć w grudniowym posiedzeniu komisji dotyczącym kamienicy przy Noakowskiego 16 w Warszawie (jedną z osób, której w 2003 r. zwrócono nieruchomość, jest mąż prezydent - Andrzej Waltz). - Noakowskiego 16 też za czasów PiS (w Warszawie - PAP) było przekazane. Miejmy tego świadomość - podkreślił szef klubu PO. - Trzeba pokazać, kto przekazał, kto skorzystał, kto brał w tym udział. I po to jest Hanna Gronkiewicz-Waltz potrzebna jako osoba, która ma największą wiedzę - przekonywał polityk.

Neumann uznał przy tym, że czwartkowe postanowienie NSA zamknęło "pewien spór prawny" wokół działalności komisji weryfikacyjnej. - Została czysta polityka i taka chęć dopadnięcia Hanny Gronkiewicz-Waltz przez ministra Jakiego i jego zespół - dodał przewodniczący klubu Platformy. - Bez obecności prezydent Warszawy - ocenił - dominować będzie narracja "tylko z jednej strony". - A pani prezydent na konferencjach prasowych nie będzie w stanie odbić tej piłeczki - przestrzegał polityk.

W podobnym tonie wypowiadał się w niedzielę w "Kawie na ławę" w TVN24 poseł Rafał Trzaskowski, wymieniany jako potencjalny kandydat Platformy na prezydenta Warszawy w przyszłorocznych wyborach samorządowych. - Rzeczywiście staramy się panią prezydent namówić do tego, żeby jednak stawiła się przed komisją w świetle tego wyroku NSA. Uważam, że warto by było stawić czoła tym wszystkim argumentom, które tam padają - powiedział Trzaskowski.

Podobnie uważa rzecznik PSL Jakub Stefaniak, który być może również będzie kandydatem swej partii w przyszłorocznych wyborach włodarza stolicy. - Od początku mówimy, że we własnym interesie pani prezydent powinna się stawić przed komisją, szczególnie, że taka dziwna sytuacja nastąpiła, gdzie z jednej strony pani prezydent mówiła, że nie przyjdzie na posiedzenie, ale na przykład polemizowała z komisją na Twitterze. No to trzeba się zdecydować - albo iść i brnąć w te rozmowy, albo nie - powiedział rzecznik Stronnictwa w Radiu Zet i Polsat News.

Szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki (PiS) przekonywał natomiast w "Kawie na ławę", że komisja działa bardzo skutecznie i przełamała "imposybilizm" jeśli chodzi o problemy wokół stołecznej reprywatyzacji. "Jesteśmy chyba pierwszą instytucją w III RP, która przełamuje takie podstawowe zasady, że rzeczy, które zostały niesłusznie otrzymane czy ukradzione, wracają do skarbu państwa. I to nam się udaje" - podkreślił Jaki.

Pytany, przyznał że nie ma pomysłu, jak skutecznie zaprosić Gronkiewicz-Waltz na posiedzenie komisji. - Członkowie komisji mówią: wniosek o doprowadzenie. Ja zawsze mówię, żeby tego nie robić. Jestem przekonany, że nawet jeśli pani prezydent przyjdzie, to ja jej nie zmuszę do mówienia - dodał.

Zapewnił, że nie chce się nad nikim "znęcać". - Ja mam zadanie - wyjaśnić aferę i pomóc ludziom tam, gdzie się da pomóc. I to próbujemy robić. Tu nie chodzi o panią prezydent, tu chodzi o tych ludzi, którzy czuli się bezradni w Warszawie przez wiele lat - zaznaczył Jaki. Przypomniał, że wszystkie przypadki reprywatyzacji, które bada komisja, to majątek wart miliardy złotych.