Centrum Informacyjne Sejmu, w odpowiedzi na wtorkowy artykuł jednego z dzienników, informuje, że stwierdzenia zawarte w publikacji są nieprecyzyjne i mogą wprowadzać czytelników w błąd. Kancelaria Sejmu od wielu lat niezmiennie i z największą atencją podchodzi do zasad bezpieczeństwa i wszystkich związanych z tym reguł organizacyjnych i weryfikacyjnych - poinformowało Centrum Informacyjne Sejmu w komunikacie zamieszczonym na stronie Sejmu.

Zaznaczono w nim, że kluczowe w zarządzaniu terenem kompleksu sejmowego pozostaje zdrowie i życie wszystkich pracujących przy Wiejskiej, ale też osób odwiedzających Sejm i Senat". "Działania są różnorodne, które są dostosowywane do wszystkich bieżących zagrożeń. Należy zaznaczyć, że zdecydowana większość aktywności w tej materii - także stałe kontakty Straży Marszałkowskiej z innymi służbami - to działalność o charakterze niejawnym, co najwidoczniej umknęło autorowi artykułu - czytamy w komunikacie.

Przedstawiciele Sejmu zapewnili, że posłowie, senatorowie, urzędnicy, także dziennikarze są w Sejmie naprawdę bezpieczni. "Gazeta Wyborcza" napisała m.in., że wg jej ustaleń, firma Movin, która 28 lipca podpisała 10-letnią umowę na prowadzenie gastronomii, nie była sprawdzona przez BOR ani ABW; w umowie dzierżawy sejmowych restauracji znalazł się punkt, zgodnie z którym dzierżawca może sprzedać umowę innej firmie; do takiej sprzedaży doszło na początku września. Kancelaria Sejmu obciążyła dzierżawcę lokali obowiązkiem zapewnienia obsługi spełniającej kryteria niekaralności.

To kompletny brak odpowiedzialności za bezpieczeństwo parlamentu. W czasach zagrożenia terrorystycznego podmioty, którym powierzono żywienie ważnych osób w państwie, muszą przechodzić procedury sprawdzeniowe. Tak było w poprzednich latach - mówi cytowany przez "Gazetę" gen. Marian Janicki, szef BOR w latach 2007-12.