Blokowanie przekazania tego raportu z powrotem do SKW jest działaniem nieroztropnym i dla Polski naprawdę niekorzystnym - powiedział w piątek Macierewicz w TVP1.

Jeżeli pan prezydent zdecydował się nie publikować raportu, chociaż ustawa tak stanowi, to jest w jego uprawnieniach. To jest zupełnie bezsporne. Ale w takim razie powinien ten materiał zwrócić do SKW, której to jest po prostu potrzebne do kontynuowania działalności - ocenił.

"Gazeta Polska" napisała, że szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek w czerwcu zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o przekazanie aneksu WSI. Bączek przypomniał, że zgodnie z przepisami "to szef SKW jest dysponentem materiałów do komisji weryfikacyjnej, a także dysponentem wszelkiej dokumentacji, w tym także aneksu". W opinii szefa SKW, aneks powinien zostać ujawniony.

Jak ocenił Macierewicz, wystąpienie o zwrot dokumentu "zapewne oznacza, że SKW nie posiada tak precyzyjnych informacji, jakie zawarte są w aneksie". Z tego co wiem, w tym wypadku rzecz jest niesłychanie poważna, dotyczy naprawdę zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa - mówił minister. Zaznaczył, ze on sam jest jego autorem, ale tylko "mniej więcej go pamięta". Przypomniał, że dokument liczy ponad 800 stron.

W środę rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński poinformował, że ws. aneksu WSI prezydent Andrzej Duda na razie podtrzymuje decyzję śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który nie zdecydował się na ujawnienie dokumentu.

Jak powiedział Macierewicz, "nie było takiej decyzji ze strony prezydenta Kaczyńskiego". Pan prezydent Kaczyński miał pewne wątpliwości dotyczące niektórych sformułowań. W związku z tym prowadzone były przez komisję weryfikacyjną prace mające na celu dostosowanie raportu także do wyroku TK, który zakwestionował publikację niektórych nazwisk. Tyle i tylko tyle. W związku z tym powoływanie się na jakoby istniejącą decyzję jest niestosowne i nieprawdziwe - oświadczył minister obrony.

Macierewicz ujawnia: Był kolejny atak cybernetyczny ze strony Rosji

Minister obrony Antoni Macierewicz powiedział w piątek, że doszło do kolejnego ataku cybernetycznego ze strony Rosji, i że w Polsce został on odparty. Jak dodał, "to zagrożenie wzrasta z każdym dniem".

Jak mówił, "zaatakowane przedsiębiorstwa na Ukrainie, które miały swoje oddziały w innych krajach - o ile w innych krajach europejskich zostały zablokowane, to w Polsce nie". W Polsce udało się uniemożliwić oddziaływanie na te przedsiębiorstwa, na ich systemy komputerowe - powiedział minister obrony nie zdradzając dalszych szczegółów.

Mogę powiedzieć, że systemy, które posiadamy, którymi kierują głównie ludzie odpowiedzialni za Narodowe Centrum Kryptologii, są bardzo skuteczne. Wciąż Polska ma najlepszych kryptologów, najlepszy software na świecie - zaznaczył Macierewicz. Jak dodał, trzeba sobie uświadomić, że sprawa obrony cybernetycznej, to nie jest kwestia "jakiejś wąskiej dziedziny". Atak cybernetyczny w dzisiejszych czasach może zniszczyć potencjał obronny i w ogóle potencjał całego państwa - stwierdził szef MON.

Odnosząc się do zapowiedzianej budowy polskich wojsk cybernetycznych, Macierewicz zaznaczył, że proces ten wymaga czasu. Jak mówił, to budowa pomieszczeń i pracowni na odpowiedni sprzęt, ale także dobór kadry, co jest zadaniem dużo poważniejszym. Chcemy, żeby ona docelowo liczyła tysiąc cyberżołnierzy - ludzi, którzy będą kierować naszą obroną cybernetyczną - podkreślił minister.