- Oczekuję od pana prezydenta Petro Poroszenki i od jego współpracowników, od pana premiera (Wołodymyra) Hrojsmana, że ludzie, którzy otwarcie głoszą poglądy nacjonalistyczne i antypolskie nie będą zajmowali ważnych miejsc w ukraińskiej polityce, ponieważ tacy ludzie nie budują relacji pomiędzy naszymi krajami, oni je burzą. Więc tacy ludzie w wielkiej polityce, w polityce, która ma międzynarodowe znaczenie, nie powinni mieć od strony ukraińskiej miejsca - powiedział prezydent we wtorek wywiadzie dla TV Trwam i Radia Maryja.

Jak zaznaczył, "to, że są (takie osoby) - bo przecież wszyscy wiedzą że są - to bardzo niedobry znak ze strony ukraińskiej wobec nas". - O tym też trzeba głośno mówić, że na bardzo ważnych stanowiskach na Ukrainie są ludzie, którzy praktycznie otwarcie mają poglądy antypolskie. To jest coś nie do przyjęcia - podkreślił prezydent.

Są różnice zdań między mną a szefem MON

Prezydent pytany o jego relacje z Antonim Macierewiczem, odpowiedział, że są różnice zdań między nim a szefem MON i są pewne elementy, które go niepokoją. - Chciałbym polityki bardziej zaplanowanej, chociażby kadrowej - mówił prezydent Andrzej Duda w Telewizji Trwam i Radiu Maryja. Nominacja generalska to nie jest nagroda, to jest zobowiązanie - podkreślił.

Prezydent, odnosząc się do kwestii poboru powszechnego do wojska, stwierdził, że jeśli o tym mówić, to o takim modelu, jak w Izraelu, czy w Finlandii, gdzie każdy, kto ukończył szkołę średnią, idzie do wojska.

Jednocześnie prezydent podkreślił, że bardzo słusznie szef MON Antoni Macierewicz wprowadził nowe rozwiązanie w postaci Obrony Terytorialnej. Jak powiedział, podpisuje się pod rozwiązaniem, bo "potrzebujemy więcej ludzi przeszkolonych, umiejących bronić kraju".

- Natomiast, czy są jakieś zastrzeżenia, także z mojej strony jako zwierzchnika Sił Zbrojnych, i czy są w związku z tym jakieś, no powiedzmy, różnice zdań pomiędzy mną a ministrem obrony narodowej? Tak są. I są pewne elementy, które mnie niepokoją - powiedział prezydent.

Jak dodał, on chciałby "polityki bardziej zaplanowanej, chociażby kadrowej". - Chciałbym żebyśmy jednak działali według pewnego planu, chciałbym żeby nominacja generalska była nominacją przemyślaną, była nominacją, która nie jest nagrodą, bo nominacja generalska nie jest nagrodą, to jest zobowiązanie - powiedział prezydent.