Minister finansów i rozwoju to pierwszy beneficjent rekonstrukcji rządu, choć ta się jeszcze nie odbyła. Do niedawna miał problemy z przeforsowaniem kilku ważnych projektów. Jednak w ciągu ostatnich tygodni blokady zniknęły. Tak jest między innymi ze sztandarowym pomysłem Konstytucji biznesu, czyli pakietem ustaw regulujących działalność gospodarczą. Jutro ma się nim zająć Rada Ministrów. Jak wynika z naszych informacji, jeszcze na ostatniej prostej na komitecie stałym rządu były wobec niego zgłaszane uwagi. Wątpliwości zostały jednak rozwiane i projekt ma zostać przyjęty i wysłany do Sejmu. Od uroczystego ogłoszenia założeń projektu na Kongresie 590 w Rzeszowie minął aż rok.

Zielone światło dla Morawieckiego można wiązać z niedawnymi przeciekami o wymianie premiera. Jej powodem miał być bezwład i problemy z decyzyjnością.

Jak rząd może chwalić się Centralnym Portem Lotniczym, a jednocześnie nie podejmować decyzji w tej sprawie. Blokowane są ustawy uszczelniające, które mogą dać dodatkowy miliard lub dwa miesięcznie – mówił DGP pod koniec października polityk zbliżony do Nowogrodzkiej. Nie wiadomo, jak ostatecznie będzie wyglądała rekonstrukcja gabinetu premier Szydło, ale można powiedzieć, że jeśli jednym z celów prezesa PiS było usunięcie przeszkód dla flagowych pomysłów Morawieckiego, został on osiągnięty. Od chwili gdy pojawiły się sygnały, że prezes PiS może pokierować rządem, siła przebicia wicepremiera wzrosła.

Najważniejsza wydaje się inicjatywa z ogłoszonego w połowie ubiegłego roku Planu Budowy Kapitału, czyli stworzenie pracowniczych planów kapitałowych. To nowy sposób na kreowanie krajowych oszczędności, które są oczkiem w głowie wicepremiera. PPK będą dobrowolne, a jeśli pracownik zdecyduje się w nich odkładać na emeryturę, to do jego składki dołożą się pracodawca oraz państwo. Problemem było znalezienie ok. 3 mld zł środków na wsad ze strony budżetu. Resorty rozwoju i finansów jako źródło finansowania widziały Fundusz Pracy. To zaś nie pasowało Elżbiecie Rafalskiej, minister pracy. Ostatecznie musiała ustąpić, a do projektu, który opisywaliśmy w DGP w ubiegłym tygodniu, wpisano, że pieniądze na dopłaty do PPK będą pochodziły z funduszu, który do tej pory pokrywał głównie wydatki na walkę z bezrobociem.

Wciąż nie ma zielonego światła dla drugiego elementu reformy, czyli likwidacji OFE i przeniesienia 75 proc. aktywów na indywidualne konta w specjalnych funduszach inwestycyjnych oraz ulokowania 25 proc. w Funduszu Rezerwy Demograficznej. Kierunkowo plan został zaakceptowany, ale w dużej części PiS taki ruch wciąż budzi opór. Bo większość polityków widziałaby wszystkie pieniądze z OFE w ZUS.

Resort pracy musiał się natomiast pogodzić się z inną inicjatywą Morawieckiego – zniesieniem limitu składek na ubezpieczenie emerytalne, czyli tzw. 30-krotności. Projekt oficjalnie zgłosiło ministerstwo Elżbiety Rafalskiej, ale nasi informatorzy z rządu wskazują, że powstał on w MF. Ekspresowo został przyjęty i ma być uchwalony do końca listopada.

Również inne inicjatywy wicepremiera nabrały tempa. W dziedzinie finansów ruszyły dwa istotne projekty uszczelniające VAT. STIR, którego ideą jest wykorzystanie sektora bankowego w celu przeciwdziałania karuzelom podatkowym, jest już obiektem prac posłów. Natomiast projekt z mechanizmem podzielonej płatności w VAT, czyli split payment, został właśnie uchwalony.

Akceptacja ze strony kierownictwa PiS, a nawet zgoda rządu to istotny sygnał, ale w Sejmie inni ministrowie wciąż mogą prowadzić obstrukcję projektów, bo mają wśród posłów większe wpływy – mówi jeden z ministrów.

Z naszych informacji wynika, że STIR początkowo napotykał opór ze strony Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora służb specjalnych. Zmiany w emeryturach zaś wchodziły w obszar, za który odpowiada Elżbieta Rafalska. – Najwięcej uwag do projektów, które wychodzą z resortu finansów, a zwłaszcza rozwoju, zgłasza resort sprawiedliwości – zauważa nasze źródło.

Przegląd pomysłów, na które wicepremier dostał ostatnio zielone światło, pokazuje, że to trzeci raz w ciągu około roku, gdy silne wsparcie dla jego działań przychodzi od lidera PiS.

Pierwszy raz było tak, gdy Morawiecki zastąpił Pawła Szałamachę, za którym inni ministrowie nie przepadali z powodu ostentacyjnego stania na straży budżetu. Morawiecki otrzymał resort finansów, nie rezygnując z własnego. W efekcie stał się jednym z najsilniejszych ministrów do spraw gospodarczych w historii Polski po 1989 r. Kolejna interwencja prezesa PiS nastąpiła na kongresie w Przysusze, gdzie Jarosław Kaczyński wskazał na wicepremiera jako na osobę numer jeden od gospodarki w PiS.

Przez ostatni rok można było zauważyć spory wicepremiera z innymi ministrami. Często stronę przeciwników Morawieckiego brała premier Beata Szydło. Tak było w spółkach Skarbu Państwa, gdzie w PZU i Pekao rządzą osoby związane z premier i ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, choć Mateusz Morawiecki próbował uczynić prezesem PZU Rafała Antczaka. Morawiecki obronił PKO BP, którym zarządza bliski wicepremierowi Zbigniew Jagiełło. Spory i rywalizacje w spółkach Skarbu Państwa to jeden z najbardziej gorących frontów w obozie rządzącym.

Na razie trudno przewidzieć, jakie będą dalsze skutki pogłosek o rekonstrukcji. Filarem pozycji Morawieckiego w rządzie jest obecnie resort finansów i nic nie wskazuje, żeby tu miało dojść do jakichś zmian. Choć przeszkody na drodze wicepremiera zostały usunięte, to wcale nie znaczy, że jego imperium urośnie. – On już ma dużo. Nie ma powodu, by dostał więcej – zauważa jeden z polityków prawicy.