Jarosław Kaczyński zawsze był zwolennikiem partyjnej, antyobywatelskiej ordynacji, dlatego że jemu zależy na centralizacji, on chce podejmować decyzje jednoosobowo, ewentualnie namaszczać partyjnych kacyków, żeby oni układali listy lokalnie - powiedział Tyszka we wtorek w TVP1.

Tyszka podkreślił, że Kukiz'15 opowiada się za tym, aby władza była odpowiedzialna przed obywatelami. To jest zupełnie inna filozofia myślenia, przy czym na naszej filozofii jednomandatowych okręgów wyborczych, zbudowano najpotężniejsze państwa świata - Stany Zjednoczone, Kanadę, Australię, Francję i wiele, wiele innych - powiedział, dodając, że PiS i PO wybierają "filozofię wschodnią", "filozofię despotyzmu".

W piątek PiS złożył w Sejmie projekt ustawy, który zakłada m.in. dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast - pierwsza kadencja ma być liczona od roku 2018 - oraz reformę Państwowej Komisji Wyborczej, której skład od 2019 r. wybieraliby posłowie, TK oraz NSA.

Projekt likwiduje ordynację większościową w wyborach do rad gmin, co oznacza, że na wszystkich szczeblach będzie ona teraz proporcjonalna. W poprzednich wyborach samorządowych, w 2014 r., po raz pierwszy radni gmin (z wyjątkiem radnych w miastach na prawach powiatu) wybierani byli w okręgach jednomandatowych, w systemie większościowym. Jeszcze wcześniej, wybory do rad gmin liczących do 20 tys. były większościowe, a w większych gminach, liczących ponad 20 tys. mieszkańców - proporcjonalne. Proporcjonalne są wybory do rad powiatów i sejmików województw.

Zgodnie z projektem, w wyborach do rady gminy i sejmiku województwa w każdym okręgu wyborczym wybieranych ma być od 3 do 7 radnych. Obecnie w okręgu wyborczym wybiera się od 5 do 15 radnych sejmiku. Ponadto - zgodnie z projektem - z 10 do 7 zmniejszona miałaby być maksymalna liczba radnych powiatowych wybieranych w okręgu wyborczym. Zgodnie z obecnymi przepisami w okręgu wyborczym wybiera się od 3 do 10 radnych powiatowych w zależności od liczby mieszkańców powiatu.

Tyszka ocenił, że zmiany wprowadzane przez PiS doprowadzą do likwidacji "kampanii od drzwi do drzwi", która - jak podkreślił - była typowa dla JOW-ów i "praktykowana w świecie anglosaskim". Prawo i Sprawiedliwość chce, żeby ludzie nie mogli kandydować, jeśli się gdzieś nie zapiszą - w domyśle: wybłagają u partyjnego, lokalnego kacyka, że ich wpisze na listę - mówił poseł Kukiz'15, tłumacząc, że wskutek tego społeczeństwo będzie głosować na szyldy, a nie ludzi.

Pytany, czy ma wiedzę, żeby w PiS zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z Kukiz'15 ws. JOW-ów" i że mogło to być skutkiem współpracy z prezydentem Andrzejem Dudą ws. ustaw o sądownictwie, Tyszka powiedział: Myślę, że Jarosław Kaczyński bardzo się na nas zdenerwował, że rzeczywiście wpłynęliśmy na pana prezydenta, żeby ten wybór do KRS nie był monopartyjny, tylko wielopartyjny.

Myśmy nigdy nie współpracowali z Prawem i Sprawiedliwością, zawsze mówiliśmy tak samo: jak są dobre projekty, czy to jednej, czy drugiej strony (...), to my (je) popieramy a złe krytykujemy - powiedział poseł Kukiz'15.