PE przyjął w środę rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych, zapisanych w traktatach. Europosłowie zainicjowali też własną procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 Traktatu o UE wobec Polski. Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS, eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu, a większość eurodeputowanych PO wstrzymała się od głosu, ale sześciu poparło ten dokument.

Jarosław Sellin, proszony w TVP Info o komentarz do tego głosowania w Parlamencie Europejskim, podkreślił, że "część totalnej opozycji dąży do zakodowania w głowach zachodnich polityków wrażenia, aby doprowadzić do nałożenia sankcji na Polskę".

Jednocześnie podkreślił, że kary i ograniczenia, w związku z rezolucją europarlamentu, nie grożą Polsce. Oświadczam, że Polsce nic nie grozi, ponieważ siła, która atakowała wcześniej Węgry, a teraz atakuje Polskę, słabnie – przekonywał Sellin.

W ocenie wiceministra w UE "wraca rozsądek i zdrowe myślenie, a nie tylko ideologiczne zacietrzewienie". Oznajmiam, że wiemy o wielu innych krajach, które w razie, gdyby doszło do twardego głosowania, czy te sankcje ogłosić, opowiedzą się przeciwko sankcjom – przekazał.

Z kolei rzeczniczka PiS Beata Mazurek napisała na Twitterze w trakcie programu: Do opozycji: miejcie odwagę i odrobinę przyzwoitości-odrobinę!!!! aby powiedzieć, że Polsce nie grożą żadne sankcje. Przecież to wiecie!!!!Nie straszcie Polaków!!!.

Poseł PO Marcin Kierwiński zauważył, że większość europosłów PO wstrzymała się od głosu ws. przyjęcia rezolucji, zaznaczając, że jego ugrupowanie „starało się, aby tej rezolucji nie było”.

Kierwiński podkreślił jednak, że to rządy PiS doprowadziły do głosowania nad rezolucją w europarlamencie. Autorami tej rezolucji są politycy PiS, bo to oni przygotowali do niej wsad. Znakomita większość zawartych w rezolucji twierdzeń jest w 100 proc. prawdziwa. Problem Trybunału Konstytucyjnego, wycinka Puszczy Białowieskiej, niestosowanie się do europejskich trybunałów. To są fakty – wskazał.

Polityk PO dowodził, że rząd PiS od dwóch lat stara się wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. PiS chce stworzyć wrażenie, że Unia toczy z nami wojnę (…) UE, mówi, że chcieliby, żeby szanowana u nas była demokracja. Ja wolę, i Polacy też, żebyśmy byli częścią Unii i mogli normalnie w niej funkcjonować, a na to nie powala rząd PiS – dodał.

Natomiast doradca prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz zwrócił uwagę, że istnieje różnica między zakomunikowaniem, że część społeczeństwa czuje się skrzywdzona pewnym postępowaniem, a uruchomieniem procedur, które narażają na szwank interesy wszystkich Polaków. Wydaje się, że ta linia została tutaj przekroczona – ocenił.

Te środowiska, które ukierunkowują niezorientowane elity europejskie w sprawach polskich, w stronę naruszania naszej suwerenności, de facto przyczyniają się do osłabienia naszych związków z Unią” – uważa Zybertowicz.

Doradca prezydenta, przestrzegał też, że jeśli wizerunek Polski zostanie nadszarpnięty zbyt poważnie, to może opóźnić procesy decyzyjne w NATO, gdy Sojusz Północnoatlantycki będzie musiał wykazać się solidarnością w związku z zagrożeniem.