Tempo zmian powoduje, że grozi nam w przyszłorocznych wyborach samorządowych "potknięcie" podobne do tego z 2014 r. - przestrzegał Krzysztof Lorentz z PKW. Projekt PiS krytykowali m.in. samorządowcy.

W sobotę na Uniwersytecie Warszawskim zostało zorganizowane obywatelskie wysłuchanie publiczne ws. zmian w Kodeksie wyborczym proponowanych przez PiS. Wzięli w nim udział m.in. posłowie, przedstawiciele organizacji i władz samorządowych.

Horała powiedział, że głosował przeciwko wysłuchaniu publicznemu w Sejmie, ponieważ najważniejsze zmiany proponowane w projekcie, takie jak ograniczenie kadencyjności, kwestie JOW-ów, są obecne w debacie publicznej od lat. Podkreślił, że komisja cały dzień przeznaczyła na dyskusję, w której uczestniczyła strona społeczna.

Zakończyliśmy etap pierwszego czytania, wysłaliśmy ustawę do drugiego czytania, być może to drugie czytanie będzie na najbliższym posiedzeniu Sejmu, choć to jeszcze nie jest przesądzone - poinformował Horała.

Wyjaśniając potrzeby zmian w prawie wyborczym, podkreślił, że w samorządzie, szczególnie w gminach i miastach na prawach powiatu, doszło do "skrajnej supremacji władzy wykonawczej". Horała zaznaczył, że "absolutnym fake newsem" jest rzekome rozważanie przez PiS odejście od bezpośredniego wybierania wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Poseł PiS dodał, że na poziomie procesu wyborczego problemem jest rosnąca skala nieprawidłowości, która miała kulminację podczas wyborów samorządowych w 2014 r. Uznaliśmy, że wprowadzenie szeregu rozwiązań, które zwiększają przejrzystość tego procesu, społeczną kontrolę, jest niezbędne - argumentował.

Zdaniem Horały istotne jest przesunięcie strony organizacyjnej procesu wyborczego od władz samorządowych do niezależnej państwowej administracji wyborczej. Wyrażał się krytycznie nt. funkcjonowania JOW-ów, jak mówił, jest to system obciążony olbrzymią liczbą paradoksów i problemów. Jak mówił, w Polsce jest teraz ponad 1,7 tys. radnych, którzy nie pochodzą z wyboru, bo nie mieli konkurentów w swoich okręgach.

Zdaniem Horały, szereg paradoksów zawiera też obecny Kodeks wyborczy, m.in. w obszarze przepisów o agitacji wyborczej.

Krzysztof Lorentz z PKW przypominał stanowisko Komisji nt. projektu PiS. Jak mówił, propozycje te osłabiają apolityczność organów i administracji wyborczej. Przypomniał, że według propozycji PiS siedmiu na dziewięciu członków PKW ma być powoływanych przez Sejm, a nie - jak do tej pory - delegowanych przez TK, NSA i SN.

Krytykował także zapisy o komisarzach wyborczych, zgodnie z projektem mają być powoływani spośród osób z wykształceniem wyższym prawniczym. Jak mówił Lorentz, do tej pory gwarancją ich niezawisłości i apolityczności był wymóg, że musieli to być sędziowie.

Przypomniał, że projekt przewiduje nowy tryb powoływania szefa Krajowego Biura Wyborczego spośród osób zgłoszonych przez Sejm, Senat i prezydenta. To dla PKW oznacza pozbawienie jej podstawowego narzędzia, współpracownika, który gwarantował sprawne wykonanie zadań wyborczych - powiedział Lorentz.

Zaznaczył, że zmiana szefa KBW ma nastąpić po 30 dniach od wejścia w życie ustawy i ta nowa osoba będzie miała problemy z opanowaniem swoich zadań.

Lorentz podkreślił, że tak późny termin uchwalania ustawy względem wyborów samorządowych stanowi zagrożenie dla ich przeprowadzenia. Będziemy mieli do czynienia z dużymi trudnościami - przestrzegał.

Ponadto, jak mówił, praktycznie niemożliwe jest, aby PKW w ciągu 60 dni powołała 16 komisarzy wojewódzkich i 380 komisarzy powiatowych. Lorentz podkreślił, że zmiana prawa wyborczego oznacza również, że budowany od prawie trzech lat system informatyczny będzie musiał być przebudowany w dużej części. A jego testy będzie można przeprowadzić dopiero po podzieleniu okręgów wyborczych.

Grozi nam potknięcie podobne do tego, które było w 2014 r. W tej chwili jesteśmy do tych wyborów dobrze przygotowani - powiedział Lorentz.

Przekonywał, że zmiany w zasadach oceny ważności głosów są niebezpieczne dla bezpieczeństwa wyborów. Znacznie powiększają możliwość ewentualnych fałszerstw i nieprawidłowości w ustalaniu wyników - powiedział przedstawiciel PKW.

Andrzej Porawski, reprezentujący organizacje tworzące Stronę Samorządową Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego powiedział, że w ustawie jest cały szereg zmian dobrych i oczekiwanych przez środowisko samorządowe, ale są też złe zmiany.

Negatywnie opiniujemy odebranie gmin, powiatom i województwom, tzn. społecznościom lokalnym i regionalnym, istotnej części ich podmiotowości - prawa ustalania granic okręgów wyborczych - powiedział Porawski. Dodał, że zmiany prowadzą także do ograniczenia prawa udziału obywateli w składzie komisji wyborczych.

Stanowczo odrzucamy dwie zmiany - całkowitą likwidację JOW-ów (...) oraz stanowczo odrzucamy umożliwienie kandydowania do organu przedstawicielskiego osobom niezamieszkałym na terenie gminy. To rujnuje podmiotowość społeczności lokalnej, która ma mieć swoich przedstawicieli, a nie "spadochroniarzy" - powiedział Porawski.

Podobne zdanie wyraził nt. ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Mówił, że nie ma to podstaw w konstytucji.

Krzysztof Iwaniuk ze reprezentujący Związek Gmin Wiejskich RP powiedział, że największa rewolucja jest planowana w najmniejszych gminach i zupełnie nie rozumie się specyfiki Polski prowincjonalnej. Krytykował m.in. umożliwienie kandydowania do rady gminy osobom niezamieszkałym na jej terenie. Mówił, że wprowadzenie dwukadencyjności jest absurdem, a małe gminy będą miały problem ze skompletowaniem osób do dwóch komisji wyborczych.

Natomiast Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich mówił, że nowe przepisy zniechęcą obywateli do aktywności w życiu publicznym. Jak mówił, nie rozumie likwidacji głosowania korespondencyjnego, z którego korzystały m.in. osoby niepełnosprawne i osoby mieszkające za granicą.

Sejmowa komisja nadzwyczajna pozytywnie zaopiniowała w czwartek wieczorem projekt zmian w Kodeksie wyborczym.

Zmiany obejmują m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin, a także powołanie komisarzy wyborczych wojewódzkich i powiatowych; komisarze wojewódzcy dokonać mają w terminie 3 miesięcy od wejścia ustawy w życie podziału gminy, powiatu, województwa na okręgi wyborcze w wyborach do rady gminy, rady powiatu, sejmiku województwa (obecnie podziału takiego dokonują władze samorządowe).

Projekt PiS zakłada również zmiany w sposobie ustalania składu Państwowej Komisji Wyborczej - siedmiu na dziewięciu sędziów ma być wybieranych przez Sejm; obecnie w skład Komisji wchodzą sędziowie delegowani przez SN, TK i NSA.

Zgodnie z projektem PiS, wybory do rad gmin mają być proporcjonalne; w gminach do 20 tys. mieszkańców nie obowiązywałby próg wyborczy.

W toku prac w komisji, jej większość nie zgodziła się na wysłuchanie publiczne w Sejmie.

Obywatelskie wysłuchanie publiczne na UW zorganizowało m.in. Centrum Badań Ilościowych na Polityką Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytet Warszawski, Kongres Ruchów Miejskich, Unia Metropolii Polskich, Związek Miast Polskich.