DGP: Czy rządowa decyzja o budowie elektrowni atomowej zapadnie, zgodnie z zapowiedziami, jeszcze w tym roku?

Andrzej Piotrowski: Obawiam się, że to się nie uda, bo mamy nowego premiera i zakładam, że należy się jej spodziewać w styczniu.

Ale w expose nowy premier powiedział, że „patrzymy pozytywnie na atom”.

Po raz pierwszy od czasów obejmowania tego stanowiska przez Jarosława Kaczyńskiego, sprawdzałem jednak na szybko, polski premier powiedział „atom” w expose i jestem mu za to wdzięczny. Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że źródłem alternatywnym dla węgla może być właśnie energetyka jądrowa. Tak więc wydaje mi się, że te plany, które jesteśmy już praktycznie gotowi przedstawić rządowi, zmierzające do podjęcia finalnej decyzji o budowie siłowni jądrowej znalazły jego wstępną aprobatę, choć to oczywiście nie końcu dyskusji rządu. Ale jesteśmy już bardzo blisko powiedzenia „tak”, gdyż jest to rozwiązanie dla Polski niezbędne.
Obawą premiera było to, że energetyka jądrowa jest bardzo droga, że może być poza zasięgiem ekonomicznym takiego kraju jak Polska.

Czy to znaczy, że model finansowania siłowni jądrowej jest już gotowy?

Model finansowania jest. Odbiega on jednak od tego, co przygotowują wielkie firmy consultingowe. Na koszt elektrowni nuklearnej składa się m.in. koszt technologii, ale i koszt pieniądza – zresztą bardzo znaczący, bo musimy zakładać, że taka instalacja będzie pracować 60 lat, co oznacza problem dla finansowania przez kontrakty różnicowe. Musimy też inaczej podejść do finansowania typu kredyty bankowe, ponieważ ich perspektywa zazwyczaj jest zdecydowanie krótsza.

Jeśli więc nie kontrakt różnicowy ani kredyty bankowe, to co - „zrzutka” spółek Skarbu Państwa?

Pani chciałaby to wiedzieć szybciej niż wszyscy. Ja sądzę, że to jest troszeczkę tak: jeśli w pierwszym akcie sztuki teatralnej jest na ścianie strzelba, to ona wystrzeli. Bez wątpienia to finansowanie będzie wymagało podejścia innego niż stosowali wszyscy. A reszty dowiedzą się państwo bardzo szybko.

Resort energii zaprosił na początku grudnia do składania ofert na wykonanie nuklearnych analiz – chodzi koszty. Realizacja do 20 grudnia.

Możemy dyskutować o czterech technologiach, jeśli uwzględnimy rosyjską. Ale z rosyjską mamy trochę problem polityczny, ale ja liczę, że się Putin zmieni albo nie będzie Putina i może nie będzie tego problemu. Od strony technicznej nie ma podstaw myśleć, że ta technologia by nie funkcjonowała. Natomiast z technologią nierozerwalnie łączy się jej dostawca i tu pojawia się problem. Jeżeli dopuszczamy kraj, który nie funkcjonuje w warunkach rynkowych, to możemy obawiać się związanych z tym perturbacji vide przykład gazu, Ukrainy, Krymu...

Szczegóły atomowych planów Polski w czwartkowym papierowym wydaniu DGP