"Jak zapowiadałem w sobotę w Lublinie, z inicjatywy senatorów @Porozumienie__ głosowanie korespondencyjne dla niepełnosprawnych przywrócone. Gratulacje dla senatora Andrzeja Stsnisławka! ( pisownia oryginalna – przyp.red.)" – wpis takiej treści na swoim Twitterze zamieścił w czwartek wicepremier Jarosław Gowin.

Jego gratulacje od razu spotkały się z krytyką. Internauci zarzucali ministrowi, że w Sejmie zarówno on, jak i członkowie jego partii głosowali za zniesieniem głosowania korespondencyjnego. "A jak kręgosłup panie premierze?" – dopytywała Agnieszka Pomaska z PO. "Panie ministrze litości. Naprawdę czasem lepiej milczeć.Proszę zachować resztki przyzwoitości i nie przypisywać sobie cudzych zasług" – pisał inny internauta.

Karczewski kontra Gowin

W piątek rano na Twitterze innego polityka - marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego - pojawił się z kolei wpis przypisujący autorstwo przywrócenia głosowania korespondencyjnego senatorowi PiS Markowi Pękowi. "Panie marszałku, jestescie tacy łaskawi, najpierw odbieracie, pózniej przywracacie to co było i bohaterów zgrywacie. Trzeba było przy tym nie majstrować, nie probować odbierać ludziom chorym możliwości" (pisownia oryginalna - przyp.red.) – skomentowała z kolei ten wpis jedna z internautek. "Pański kolega z podwórka @Jaroslaw_Gowin twierdził coś innego? Za chwilę dowiemy się, że Einstein też była kobietą ;)" – brzmiał kolejny komentarz.

Niektórzy internauci uważają, że być może zmiana zdania przez polityków koalicji rządzącej ws. głosowania korespondencyjnego była wynikiem akcji #DowieziemyNaWybory, którą na Twitterze zainicjował wcześniej Bartosz Arłukowicz z PO.

O tym, że głosowanie korespondencyjne ma być zniesione dziennik.pl pisał na początku grudnia.

Projekt nowelizacji Kodeksu w miejsce głosowania korespondencyjnego miał wprowadzić możliwość głosowania przez pełnomocnika. Justyna Kucińska z Fundacji Instytutu Rozwoju Regionalnego, która występowała w imieniu 4 mln Polaków uprawnionych do tego sposobu głosowania, twierdzi, że w tej sprawie nie jest ważne, kto zgłosił tę poprawkę, ale to, że ta możliwość została przywrócona. – Nie chcę zajmować się polityką, kto z kim dyktuje zmiany. Nie jest to ważne. Ważne jest to, że ten zapis w kodeksie wyborczym, który pozwoli nam wybrać możliwość głosowania, wrócił – mówi w rozmowie z dziennik.pl. Dodaje, że na przestrzeni wielu lat prawa osób niepełnosprawnych przez różne ugrupowania były podważane. – Ważne, że udało się obecną opcję polityczną przekonać i mam nadzieję na tyle wystarczająco, że te poprawki wejdą w życie a prezydent je podpisze – wyjaśnia.

Zapytana o pomysł dowożenia osób do punktów wyborczych, odpowiedziała, że takie ułatwienia powinny być dobrą praktyką gmin. – Wiele z nich ma to na uwadze. Jednak to także jest kolejne systemowe rozwiązanie, które nam niepełnosprawnym powinno być zagwarantowane – uważa.