To jeden z wątków śledztwa, które prowadzi Prokuratura Krajowa przeciwko Gawłowskiemu - czytamy w artykule.

Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o Tomasza P. szefa zorganizowanej grupy przestępczej. Według prokuratury, będąc dyrektorem Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, stworzył w tej jednostce zorganizowaną grupę przestępczą, która ustawiła 105 przetargów na kwotę 600 mln zł. 46 członków tej grupy usłyszało zarzuty prokuratorskie - podaje "Gazeta Polska Codziennie".

Gawłowski na kilka tygodni przed aresztowaniem Tomasza P. ostrzegł go, że ABW prowadzi śledztwo i będą aresztowania. Ujawnił tym samym informację niejawną, którą otrzymał od szefa ABW

Przeszukanie w domu posła

Prokuratura zamierza postawić Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym.

W czwartek doszło do przeszukania warszawskiego mieszkania posła PO i sekretarza generalnego Platformy. Również od czwartku dom Gawłowskiego w Koszalinie zabezpieczali funkcjonariusze CBA, by nikt obcy do niego nie wszedł i by nie doszło do zniszczenia ewentualnych dowodów w sprawie.

Prokuratorzy wstrzymali się z przeprowadzeniem czynności w domu w Koszalinie, ponieważ Gawłowski oświadczył, że nikt tam nie przebywa i odmówił wskazania osoby, która mogłaby w jego imieniu asystować przy przeszukaniu. Według prokuratury oświadczył, że będzie mógł przyjechać do Koszalina dopiero 27 grudnia, jednak przyjechał wcześniej - w piątek. Funkcjonariusze CBA weszli do domu posła o godz. 13.

Poseł Gawłowski, jego żona, a także pełnomocnik, uczestniczyli w piątkowych w czynnościach przeprowadzonych w domu w Koszalinie.

Przeszukania mieszkania i domu posła mają związek z podejrzeniem m.in. przyjęcia przez niego łapówek w czasie, kiedy pełnił funkcję wiceministra środowiska w rządach PO-PSL. Chodzi o śledztwo dot. tzw. afery melioracyjnej i nieprawidłowości przy realizacji co najmniej 105 inwestycji o wartości kilkuset milionów złotych, prowadzonych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej, prok. Ewa Bialik informowała w czwartek PAP, że "obszerny i skrupulatnie zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną funkcją (Gawłowski) przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych". - Zarzuty, które prokuratura zamierza ogłosić posłowi, dotyczą również nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej - dodała Bialik.

W wydanym w czwartek oświadczeniu Gawłowski stwierdził, że w swojej działalności publicznej zawsze kierował się interesem państwa i ściśle przestrzegał przepisów konstytucji i obowiązującego ustawodawstwa. W piątek przed wejściem do swego domu wraz ze śledczymi i funkcjonariuszami CBA, Gawłowski powiedział dziennikarzom m.in., że "sezon polowania na Platformę się rozpoczął - sezon z udziałem służb specjalnych i prokuratury".

W związku z zamiarem prokuratury postawienia Gawłowskiemu zarzutów, prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do Sejmu z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej, a także na zatrzymanie i zastosowanie tymczasowego aresztu wobec posła PO.

W czwartkowym oświadczeniu Gawłowski zapowiedział, że decyzję dotyczącą jego "ewentualnej ochrony immunitetowej" podejmie "po zapoznaniu się z wnioskiem prokuratora generalnego skierowanym do marszałku Sejmu".