Komisja Europejska podjęła w środę decyzję o uruchomieniu wobec Polski art. 7 traktatu UE, czego skutkiem może być nawet nałożenie na Polskę unijnych sankcji. KE dała jednocześnie Warszawie trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji w sprawie praworządności. Wiceszef KE Frans Timmermans, uzasadniając postanowienie Komisji, mówił m.in., że niezależność polskiego wymiaru sprawiedliwości staje pod znakiem zapytania.

Bielan, komentując w piątek w telewizji wPolsce.pl, decyzję KE, stwierdził, że zarówno wiceszef KE Frans Timmermans, jak i przewodniczący KE Jean-Claude Juncker "będą odpowiadać za wzrost nastrojów antyunijnych w naszym kraju".

- W Polce było bardzo duże poparcie dla integracji europejskiej, wszystkie główne siły ten proces wspierały (...) te nastroje się powoli zmieniają i ojcem chrzestnym jakiejś przyszłej partii, wprost antyeuropejskiej, będzie pan Timmermans  - ocenił wicemarszałek Senatu.

Bielan wskazywał jednocześnie, że Polska jest krajem, w którym nie ma partii opowiadającej się za wyjściem Polski z UE. - Obawiam się, że ruchy ze strony części polityków europejskich, mogą dać paliwo, tlen, dla tego rodzaju ruchów w naszym kraju  - podkreślił.

Art.7 unijnego traktatu mówi o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art. 7 jest bezprecedensowym krokiem w historii UE.