Brak nowej propozycji okazał się zaskoczeniem zwłaszcza w przypadku Szyszki (mającego silne wsparcie ojca Tadeusza Rydzyka) i oraz Macierewicza (cenionego nie tylko przez szefa Radia Maryja, ale i mającego silną pozycję w twardym elektoracie PiS). Wcześniej pojawiały się informacje, że były minister środowiska może zostać pełnomocnikiem rządu do spraw konferencji klimatycznej COP24. – Wydawało się, że można będzie zobaczyć go w Pałacu Prezydenckim odbierającego nominację w tej roli – mówi polityk PiS.

Jeśli chodzi o Macierewicza, to w PiS pojawiły się informacje, że zaproponowano mu stanowisko wicemarszałka Sejmu. – Takiej oferty nie było – zaprzecza w rozmowie z DGP jeden z jego bliskich współpracowników. Z kolei wg Radia Zet Macierewicz dostał propozycję wejścia do komisji śledczej ds. Amber Gold.

Dymisja byłego szefa MON może mieć największe konsekwencje polityczne dla PiS. Media społecznościowe od dwóch dni są rozgrzane od wpisów prawicowych wyborców i publicystów. Można było przeczytać o "zdradzie" prezydenta czy odpuszczeniu przez PiS wyborców. Ale jedynym środowiskiem skupionym wokół rządzącej partii, w którym dymisja była otwarcie kontestowana, było otoczenie „Gazety Polskiej”. W pozostałych nie budziła większych wątpliwości. Jako minister obrony Macierewicz narobił sobie wielu wrogów: nie po drodze było mu m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą czy z premierem Mateuszem Morawieckim. Było to widać m.in. po sporze o przystąpienie Polski do PESCO czy tarciach w zbrojeniówce.

Ryzyko wyjścia Antoniego Macierewicza z partii i stworzenia własnego ugrupowania wydaje się niewielkie. Trudno spekulować, jaka będzie przyszłość polityczna byłego ministra obrony. Wciąż będzie mógł grać kwestią Smoleńska, a wczorajszy, kolejny przełom ogłoszony przez podkomisję ds. zbadania katastrofy pokazuje, że z tego paliwa politycznego zrezygnować nie zamierza.

Pozostaje kwestia współpracowników, których ulokował m.in. w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości będą żegnali się ze stanowiskami. Coraz częściej mówi się o tym, że wkrótce PGZ nie będzie pod nadzorem MON i przejdzie pod kontrolę ludzi Mateusza Morawieckiego.

Do momentu zamknięcia tego wydania DGP nie było jasne, czy na stanowiskach zostaną dotychczasowi wiceministrowie obrony. Gdyby wszyscy zachowali funkcje, byłoby to olbrzymim zaskoczeniem.