- Zagłosowałam zgodnie ze swoim sumieniem, to była świadoma decyzja - mówi RMF FM Kornelia Wróblewska, która do Sejmu przychodzi ze swoim małym dzieckiem. Jak podkreśla, w Nowoczesnej nie było dyscypliny partyjnej, ale na karę finansową się godzi i zamierza pozostać w partii.

Wśród posłów, którzy mieli poinformować władze, że będą przeciwni projektowi komitetu "Ratujmy kobiety", znaleźli się Marek Sowa, który przeszedł do Nowoczesnej z Platformy Obywatelskiej, przedsiębiorca Paweł Pudłowski oraz Elżbieta Stępień – współzałożycielkę Towarzystwa Przyjaźni Dziecku i Rodzinie.

Jak dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM – to władze Nowoczesnej namówiły tych posłów, żeby w ogóle nie brali udziału w głosowaniu, bo liczyły, że wyciągnięcie karty zostanie lepiej odebrane niż głos przeciw. Jak usłyszał dziennikarz od jednego z posłów, Katarzyna Lubnauer i Kamila Gasiuk-Pihowicz nie sądziły, że z takiej możliwości skorzysta więcej posłów.

Kara jaka spotka 11 parlamentarzystów Nowoczesnej, którzy nie poparli projektu, to 1000 złotych na cele charytatywne i nagana.